ROZDZIAŁ 6
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Weszłam tam i zobaczyłam...
- Liam ? - zobaczyłam go opierającego się o mur w jakiś luźnych dresach. Rozmawiał z wysokim, ogolonym na głowie dresem.
- Lily ? - było widać, że był równie zaskoczony moją obecnością, co ja, jego - Co ty o tej godzinie tu robisz ?
- Umm, bo poszłam na spacer i się zgubiłam. Trochę jednak za daleko i dopiero później się zorientowałam, że nie znam tego miasta - wytłumaczyłam
Liam powiedział coś mężczyźnie na ucho, dyskretnie podał mu coś do dłoni. Chyba nie chciał bym widziała co to było. Po krótkiej chwili, mężczyzna przeszedł obok mnie bez słowa, posyłając lekki uśmiech w moją stronę.
- Choć, odwiozę cię do domu - powiedział, chwycił mnie pod rękę i zaprowadził do srebrnego BMW. Chwilę później, siedziałam na dość wygodnym miejscu pasażera.
- Mieszkam na... - przerwał mi
- Baker Street, na przeciwko głównej biblioteki - dokończył. Byłam niemalże zaskoczona, że wie gdzie mieszkam
- Skąd wiesz ? - spytałam
- Kiedyś cię widziałem i tak jakoś zapamiętałem - uśmiechnął się słabo. Pokiwałam lekko głową i wpatrywałam się w widok za oknem.
- Możemy pogadać ? - odezwał się niespodziewanie po dłuższej chwili milczenia
- Jasne a o czym ?
- Tak...o wszystkim - wypalił, chyba nie zastanawiając się nawet nad tym co mówi
- A konkretniej ? - próbowałam się więcej dowiedzieć
- No... o Harry'm, Megan, Tobie - mnie ?
- Więc co chcesz wiedzieć ? Z Harry'm nic mnie nie łączy - nie wliczając jego planu - Megan...Megan ewidentnie coś do mnie ma
- Noo, bo ja myślę, że chodzi o to, noo że...
- Wyduś to w końcu z siebie - powiedziałam
- Bo jej się podoba Harry. Chociaż, nie wiem czy nie chodzi jej tylko o to, że jest przystojny i każdy o nim wie w szkole. Ale mniejsza o to. Ona widzi, w sumie jak my wszyscy, że wpadłaś mu w oko. Już nawet nie patrząc na wasz niezbyt dobry początek. Jesteś dla niej konkurencją - już to gdzieś słyszałam - I jestem pewien, że tak łatwo nie odpuści.
- Ale mnie Harry nie obchodzi - tłumaczyłam mu
- I myślisz, że ona w to uwierzy ? Wątpię. W każdym razie, uważaj, ona czasami potrafi być naprawdę wredną suką - zaśmiałam się cicho - Dobra, teraz opowiedz mi coś o sobie - powiedział
Co ja mam mu powiedzieć ? Że przeprowadziłam się tu bo... ? Nie mogę mu tego wyznać, nie potrafię. I nie wiem czy kiedykolwiek będę mogła. Jednak los się do mnie uśmiechnął. Podjeżdżaliśmy pod mój dom. Tak, tak, tak.
- O patrz, jesteśmy. Kiedy indziej ci opowiem. Hej - powiedziałam i pośpiesznie wysiadłam z samochodu.
- Czekaj - zawołał Liam i wysiadł tuż po mnie z auta - Zapomniałaś torebki - odetchnęłam z ulgą
- O, dzięki - zabrałam ją i posłałam szczery uśmiech w jego stronę.
- Martwię się o ciebie Lily. Uważaj na siebie - przytulił mnie mocno
- Będę, nie martw się - wyrwałam się z uścisku
- Trzymaj się - powiedział i pokierował się do samochodu
- Ty też - odpowiedziałam, lecz on już był zbyt daleko, aby usłyszeć.
Z niecierpliwością czekałam, aż te cholerne, dłużące się 6 minut minie i zadzwoni dzwonek. Siedziałam jak zwykle w ostatniej ławce i byłam pogrążona we własnym świecie. Zresztą, chyba nie tylko ja. Połowa klasy albo gadała, albo coś rysowała. Co się dziwić ? Ta babka z Historii tak przynudzała, że już wolałabym mieć teraz Matematykę. STOP ! Wolałabym teraz leżeć w swoim łóżku i totalnie wszystko olać.
Lecz tak nie mogłam.
Wczoraj, gdy wróciłam do domu, o dziwo, mama na mnie nie czekała. Ciekawe czy w ogóle się zorientowała, że wyszłam. Rano również jej nie widziałam. Nawet na lodówce nie wisiała żadna kartka, co w zwyczaju się nie zdarza. Obraziła się ? Co mnie to obchodzi. Ona ma mnie gdzieś, ja ją mam gdzieś. Poradzę sobie.
Znajomy dźwięk wydobył mnie z rozmyśleń. Wybiegłam jak torpeda z klasy i ruszyłam w kierunku sali chemicznej. Nie dane mi było dojść spokojnie do celu, ponieważ - na moje nieszczęście - po drodze złapali mnie Niall, Zayn i Louis.
- Siema - powiedział Niall
- Co robisz jutro wieczorem ? - spytał Louis
- Jestem uziemiona - opowiedziałam
- Noo, widzę, że nie jesteś taka sztywna. A za co ? - Zayn wydawał się być w dość dobrym humorze. To dobrze czy źle jak na niego ?
- Nie jestem sztywniarą. Jeśli tak uważasz to znaczy, że mnie nie znasz i tyle. A po szkole muszę od razu do domu wracać bo wagarowałam już w pierwszym tygodniu szkoły
- Uuu, to nieźle - Niall i Louis wybuchnęli śmiechem. Kolejny raz już się zastanawiam. Czy to co mówię jest naprawdę takie śmieszne ? Nie wydaję mi się.
- A nie dałoby się tak przekonać twojej mamy, żebyś wyszła choć jutro ? - pokazał maślane oczka Niall. Co oni kombinują ?
- Raczej nie - posłałam im słaby uśmiech.
- Czy wy naprawdę nie umiecie czegoś wymyślić ? - spytał się ich Zayn - Lily, bądź jutro na 15 gotowa - zwrócił się do mnie
- Gotowa gdzie ?
- Do kina - powiedział rozbawiony Niall. Z czego on się znowu tak śmiał ?
- Przecież, mówiłam wam już, że nie mo...
- Ja już dobrze wiem co zrobić, aby cię mama puściła. Po prostu bądź gotowa na 15 ok ? - spytał się Zayn
- Niech wam będzie - uśmiechnęli się i odwrócili, po czym udali się w przeciwnym kierunku, niż ja. Gdy odchodzili usłyszałam jeszcze
- Czas wykorzystać nieodparty urok Stylesa
" Nieodparty urok Stylesa " ? O co im chodziło ?
Sobota
14.30. Chodzę nerwowo po pokoju i czekam na godzinę 15. Ciekawe co wykombinowali chłopaki, żeby mnie wyciągnąć z domu. Może wejdą do mnie przez okno drabiną i mnie ściągną na dół ? Albo... sama już nie wiem.
14.40. Nadal chodzę w te i z powrotem. Nie wiem czemu ale stresuję się. Nie wiem częściowo z kim idę. Wiem tylko, że Niall, Louis a co do Zayn'a nie byłabym tego taka pewna. Mama się nadal do mnie nie odzywa. Cóż, jej problem.
15.55. Siedząc na łóżku od 10 minut wreszcie usłyszałam dzwonek do drzwi. Ale kto za nimi będzie stał ?
Zeszłam po cichu na dół i stanęłam na schodach, tak aby nikt mnie nie widział. Mama z kimś rozmawiała. Odczekałam chwilę, nadal rozmawiała. Po chwili usłyszałam śmiechy. Kto tam był ?
Wychyliłam się, aby spojrzeć, lecz osobnik, który praktycznie już stał w naszym domu mnie zauważył.
Harry ?
Co on tu robi ?
Chwila. " Czas wykorzystać nieodparty urok Stylesa ".
Tak, to wszystko wyjaśnia.
- Lily - powiedział, uśmiechając się w moją stronę. Cóż, nie miałam innego wyjścia jak podejść do niego. W końcu, to pewnie do mnie przyszedł.
- Ten przeuroczy młodzieniec powiedział, że chciałby abyś poszła z nim dom kina. Wiedziałaś coś o tym ? - spytała mama
- Nie - jak to nie ? To było oczywiste. Wystarczyło spojrzeć na mój ubiór. Miałam na sobie czarne rurki, białą koronkową bluzkę, pomalowana byłam niezbyt mocno, lecz można było dostrzec, że się malowałam, włosy zaplątałam w warkocza. Po domu się tak nie ubierałam. Mama patrzała to na mnie, to na Harry'ego, aż w końcu powiedziała :
- Dobrze, możesz iść, tylko weź sobie klucze - aż się sama dziwiłam. Rzadko dostaje kary, chyba, że coś naprawdę przeskrobie, ale jak je już mam to nie mogę nigdzie prócz szkoły z domu wychodzić.
Czy Harry jest naprawdę taki przekonujący ?
Wzięłam swoją torebkę, klucze, założyłam trampki i otworzyłam drzwi. Harry wyszedł pierwszy. Gdy już przekraczałam próg, mama chwyciła mnie lekko za rękę i powiedziała po cichu :
- I tak dobrze wiem, że wiedziałaś o tym wyjściu
Po tym puściła mnie i zamknęła za mną drzwi. Nie chcąc myśleć o tym, szybko pobiegłam do czarnego Range Rovera.
Na mojego pecha - znów - potknęłam się o kamień. Już myślałam, że wyląduje na betonie, gdy w ostatniej chwili złapał mnie Harry.
- W porządku ? - zapytał
- Tak, wszystko ok - odpowiedziałam
Puścił mnie i obeszłam auto dookoła aby zająć miejsce pasażera. Jechaliśmy w ciszy. Gdy Harry uratował mnie przed upadkiem i później trzymał w swoich ramionach, może jestem głupia ale miałam wrażenie, że trzymał mnie odrobinę za długo.
Nie wiem, może mi się tylko zdaje.
Nawet jeśli, to to i tak jest jego głupia gra. Aby mnie rozkochać, a później porzucić.
Po 20 minutach drogi, podjechaliśmy pod dość duże kino. Wysiedliśmy z samochodu i kierowaliśmy się w kierunku wejścia. W środku czekali na nas Louis z Eleanor, Liam z Danielle i Niall. Przywitaliśmy się i chłopacy poszli w kierunku kas. Lou i Liam trzymali swoje dziewczynie za ręce. W tej chwili im tego zazdrościłam. Ile bym dała, żeby teraz mnie jakiś chłopak tak potrzymał. Harry chyba zauważył jak przyglądam się tym z przodu, bo po chwili poczułam ciepłą, dużą dłoń wsuwającą się w moją, drobną.
- Co ty robisz ? - spytałam się go
- No widzę jak patrzysz na El i Dan. One też się trzymają za ręce z chłopakami. Więc ja się przyłączyłem do ciebie - powiedział z szerokim uśmiechem na ustach
- Niech ci będzie - odpowiedziałam i wszyscy udaliśmy się do sali na horror.
Trwała połowa filmu, a ja się śmiałam w niebo głosy. Od zawsze lubiłam filmy z tego gatunku. Danielle przytulała się do Liama i co chwilę chowała głowę w jego ramię. El spokojnie siedziała, trzymając Lou za rękę, Niall siedział i z wielkim zaangażowaniem oglądał każdą minutę filmu, a Harry dosłownie co 10 sekund zmieniał pozycje na fotelu. Nagle na sali zapanowała ciemność. Nikt nie wiedział co się stało. Aż nagle BUM !
Na ekranie wyskoczył jakiś nie powiem, przerażający duch.
I znowu... śmiałam się ile sił mi starczyło. Poczułam jak nawet Harry podskoczył na siedzeniu, bo się wystraszył. Hahah dobrze mu tak. Może myślał, że skoro pójdzie ze mną na horror, to będę się bała i cały film przesiedzę przytulona do niego. Pff...mylił się.
Właśnie wybiła równa 20.00. Wracaliśmy już z kina i szczerze mogę powiedzieć, że zaliczam to wyjście do udanych. Widzieć minę przerażonego Harry'ego.
Bezcenne.
Każdy już odszedł w swoją stronę i na parkingu zostaliśmy tylko ja i on.
Ja i Harry.
- Odwieźć cię do domu ? - zapytał
- Jasne - wsiadłam do auta i jechaliśmy autostradą, słuchając radia. Po około 10 minutach skręciliśmy na stację i zatrzymaliśmy się przed sklepem
- Poczekaj tu, ja wrócę za chwilę - powiedział i już chciał wyjść z auta ale go zatrzymałam
- Nie wiesz czy jest tu może jakaś toaleta ?
- Za sklepem. Poczekaj na mnie, to pójdę z tobą bo może być niebezpiecznie - zamknął drzwi i poszedł.
I tak go nie posłucham. Wzięłam ze swojego portfela 2 złote i ruszyłam do toalety. Rzeczywiście, było tu ciemno. Wrzuciłam do automatu pieniądze i weszłam do środka ubikacji. Śmierdziało w niej, no ale co miałam zrobić skoro wypiłam całą dużą colę ?
Po załatwieniu się, otworzyłam drzwi i wyszłam na zewnątrz. Zamknęłam je i odwróciłam się. Gdy spojrzałam na obcego faceta obok mnie, przeraziłam się.
- Witaj piękna. Co tu robisz sama o tej porze ? - spytał się
Chciałam go wyminąć, lecz przycisnął mnie do chłodnej ściany i napierał całym ciałem na moje.
- Myślisz, że pozwolę ci tak łatwo odejść ? - o nie, tylko nie to, proszę. Poczułam jak jego dłonie jeżdżą po mojej koronkowej bluzce.
- Wiedziałaś co dzisiaj na siebie założyć - trzymał mnie tak mocno, że nie umiałam się ruszać. Gdy jego ręka zaczęła dotykać moich nóg, zaczęłam krzyczeć
- Harry, Harry pomocy ! - krzyczałam ile mogłam. Sama nie wiem dlaczego akurat Harry'ego. Mogłam po prostu krzyknąć tylko "Pomocy" czy coś podobnego.
Jednak zawołałam go.
- Myślisz, że ktoś cię obroni ? - zaśmiał mi się prosto w twarz, a gdy zobaczył, że ponownie chciałam wołać o pomoc, to zakrył mi usta dłonią. Jego ręka wsunęła się pod moją bluzkę. Zaczęłam płakać.
Z bezradności. Wiedziałam, że to już koniec. Nikt mnie nie uratuje.
Widziałam, że chyba się wkurzył, bo jego twarz, gdy zobaczył moje łzy nie była wesoła. Pociągnął mnie mocno za włosy a ja z bólu krzyknęłam. Gdy byliśmy naprawdę blisko jego auta, poczułam, że puszcza moje włosy. Obróciłam się zapłakana i ujrzałam Harry'ego, który okładał go pięściami. Gdy zorientowałam się w jakim ten facet jest stanie, chwyciłam mocno ramię Harry'ego a on się odwrócił. Powiedziałam bezgłośnie " Proszę, chodźmy " i wytarłam łzy z moje twarzy. Harry wziął mnie na ręce i szedł w kierunku jego auta. Gdy stanęliśmy przed nim, puścił mnie na ziemię i mocno przytulił. Byłam mu ogromnie wdzięczna.
Gdyby nie on... nawet nie chce myśleć co by było gdy się nie zjawił. Wsiadłam do tyłu i położyłam się na siedzeniach. Harry przykrył mnie kocem i wsiadł za kierownicę. Moment później, ze zmęczenia zasnęłam.
_____________________________________________
Heeej :D
Ta końcówka taka trochę dramatyczna.
Nie miałam weny, żeby napisać wcześniej rozdział. Cieszę się, że w końcu postanowiłam się za to zabrać i sądzę, że nie poszło mi tak źle. A co wy myślicie o rozdziale ?
Chciałam serdecznie podziękować za 2000 tys. wejść na bloga i za wszystkie komentarze jakie pozostawiacie za sobą. Wierzcie mi, one naprawdę dodają motywacji :)
Buziaczki ;*;*
środa, 8 stycznia 2014
poniedziałek, 6 stycznia 2014
LIEBSTER AWARD !
Heeej :D
Pierwszy raz dostałam nominację Liebster Award. Nie wiem nawet co powiedzieć. DZIĘKUJĘ :')
Przede wszystkim dziękuje Barbara12544949 za nominację :)
Pytania:
1. Jak masz na imię?
Natalia
2. Czy masz życiowe motto? (jakie?)
Tak. "Lepiej próbować i później żałować, niż żałować, że się tego nie zrobiło"
3. Ulubiona piosenka 1D?
Nie umiem wybrać tej jednej, lecz tak szczególnie bliska mojemu sercu jest "Strong".
4. Ulubiony dzień tygodnia?
Piątek
5. Lubisz marchewki?
Tak
6. Ulubiony kolor?
Czerwony, turkusowy, czarny
7. Ed Sheeran czy James Arthur?
Obydwóch piosenkarzy bardzo lubię ale myślę, że bardziej Eda Sheerana
8. Ulubiona aktorka?
Scarlett Johansson i Lucy Hale. Nie umiem pomiędzy nimi obydwiema wybrać xD
9. Do jakich fandomów należysz?
Directioners
10. Co sądzisz o moim blogu ?
Jeszcze nie miałam czasu, żeby wejść, ale postaram się to jak najszybciej zrobić ;)
11. Wierzysz w Świętego Mikołaja?
Jestem już chyba za stara, żeby w niego wierzyć :D
Moje pytania:
1. Co poprawia ci humor ?
2. Od kiedy prowadzisz bloga ?
3. Gdzie w przyszłości chciałabyś zamieszkać ?
4. Ulubiona piosenka ?
5. Do jakich fandomów należysz ?
6. Komedie czy Horrory ?
7. Jakie jest Twoje marzenie ?
8. Co lubisz robić w wolnym czasie ?
9. Masz rodzeństwo ?
10. Czym kierujesz się w życiu ?
11. Ulubiona danie ?
Blogi, które nominuję:
1. http://runaway-harrystylesfantiction.blogspot.com/
2. http://zakazany-prohibited.blogspot.com/?m=1
3. http://iknewyouwereatrouble94.blogspot.com/
4. http://asleep-fanfiction.blogspot.com/
5. http://killer-ff.blogspot.com/
6. http://unmasked-fanfiction.blogspot.com/
7. http://dirty-harry-fanfiction.blogspot.com/
8. http://iamcharlie-onedirection.blogspot.com/
9. http://we-live-to-love.blogspot.com/
10. http://hope-is-stronger-than-fear.blogspot.com/
11. http://wordless-fanfiction.blogspot.com/
Jeszcze raz dziękuje bardzo za nominację :)
Przy okazji, rozdział 6 pojawi się w okolicach piątku :))
Heeej :D
Pierwszy raz dostałam nominację Liebster Award. Nie wiem nawet co powiedzieć. DZIĘKUJĘ :')
Przede wszystkim dziękuje Barbara12544949 za nominację :)
Pytania:
1. Jak masz na imię?
Natalia
2. Czy masz życiowe motto? (jakie?)
Tak. "Lepiej próbować i później żałować, niż żałować, że się tego nie zrobiło"
3. Ulubiona piosenka 1D?
Nie umiem wybrać tej jednej, lecz tak szczególnie bliska mojemu sercu jest "Strong".
4. Ulubiony dzień tygodnia?
Piątek
5. Lubisz marchewki?
Tak
6. Ulubiony kolor?
Czerwony, turkusowy, czarny
7. Ed Sheeran czy James Arthur?
Obydwóch piosenkarzy bardzo lubię ale myślę, że bardziej Eda Sheerana
8. Ulubiona aktorka?
Scarlett Johansson i Lucy Hale. Nie umiem pomiędzy nimi obydwiema wybrać xD
9. Do jakich fandomów należysz?
Directioners
10. Co sądzisz o moim blogu ?
Jeszcze nie miałam czasu, żeby wejść, ale postaram się to jak najszybciej zrobić ;)
11. Wierzysz w Świętego Mikołaja?
Jestem już chyba za stara, żeby w niego wierzyć :D
Moje pytania:
1. Co poprawia ci humor ?
2. Od kiedy prowadzisz bloga ?
3. Gdzie w przyszłości chciałabyś zamieszkać ?
4. Ulubiona piosenka ?
5. Do jakich fandomów należysz ?
6. Komedie czy Horrory ?
7. Jakie jest Twoje marzenie ?
8. Co lubisz robić w wolnym czasie ?
9. Masz rodzeństwo ?
10. Czym kierujesz się w życiu ?
11. Ulubiona danie ?
Blogi, które nominuję:
1. http://runaway-harrystylesfantiction.blogspot.com/
2. http://zakazany-prohibited.blogspot.com/?m=1
3. http://iknewyouwereatrouble94.blogspot.com/
4. http://asleep-fanfiction.blogspot.com/
5. http://killer-ff.blogspot.com/
6. http://unmasked-fanfiction.blogspot.com/
7. http://dirty-harry-fanfiction.blogspot.com/
8. http://iamcharlie-onedirection.blogspot.com/
9. http://we-live-to-love.blogspot.com/
10. http://hope-is-stronger-than-fear.blogspot.com/
11. http://wordless-fanfiction.blogspot.com/
Jeszcze raz dziękuje bardzo za nominację :)
Przy okazji, rozdział 6 pojawi się w okolicach piątku :))
wtorek, 31 grudnia 2013
ROZDZIAŁ 5
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Kolejny dzień. Kolejny dzwonek budzika, który zaraz wyląduje za oknem. Definitywnie melodia, która mnie budzi musi się zmienić.
Wstałam z łóżka dopiero po 10 minutach od przebudzenia. Poszłam do łazienki, wykonałam poranne czynności i ubrałam się w czarne spodnie z wysokim stanem, turkusowy top i czarne bolerko do tego.
Nie miałam czasu nawet, aby zjeść śniadanie przez moje
" leniuchowanie " w łóżku. Mamy jak zwykle w domu o tej godzinie nie było. Spięłam włosy w kucyka, założyłam swoje czarne vansy i wyszłam z domu zamykając go na klucz. Ładna dzisiaj była pogoda. Szłam do szkoły piechotą, słuchając ulubionej playlisty. Ostatnimi czasy bardzo spodobała mi się piosenka Eda Sheerana " Give Me Love ". Mogę śmiało powiedzieć, że jego głos mnie uspokaja i wycisza. Jest niesamowity. Gdy już doszłam do szkoły praktycznie robiłam to samo co w każdy inny dzień. Szłam do szafki, rozbierałam się i równo z dzwonkiem znajdowałam się pod salą lekcyjną. Dzisiaj pierwsza była Biologia. Co oznaczało, że siedzę z Liamem. Lubię go. Jest miły, mogę go o wszystko zapytać i gdy czegoś nie rozumiem to najczęściej mi to wytłumaczy. Ale siedzenie z nim równało się również z tym, że będzie nalegał abym siedziała z jego przyjaciółmi na stołówce. Już teraz jestem pewna, że odrzucę jego propozycję. Nie chce siedzieć z Megan. Zdaję mi się, że raczej się nie polubimy po tym co zdarzyło się w klubie. Również nie chce widzieć się z Harry'm. Nie dziś. Chcę po prostu spokojnie przeżyć dzisiejszy dzień. Bez żadnych kłótni i podobnych sytuacji. Weszłam do klasy i usiadłam na swoim miejscu, z tyłu klasy. Krzesło obok mnie było puste. Zastanawiałam się czy Liam przyjdzie dzisiaj do szkoły. Intuicja mi podpowiadała, że tak. Otóż się nie myliłam. Już po chwili wypatrzyłam nieco spóźnionego chłopaka, który jak tylko mnie zauważył promiennie się uśmiechnął.
- Hej Lily, ale korki o tej godzinie są na ulicach - powiedział zdyszany siadając na swoim miejscu. Miał rację. Gdy szłam do szkoły to korek wydawał się nie mieć końca.
- Siema. Siadaj bo się jeszcze zacznie wydzierać po nas - powiedziałam również uśmiechnięta i trąciłam go w ramię. Chyba zapomniałam wspomnieć, że nauczycielka, która na początku wydawała się być bardzo miła osobą, z czasem stała się bardzo hmm... nieprzyjemna?
Nie. To złe określenie.
Wredna.
To do niej pasuje. Człowiek się już nawet nie może nikogo obok zapytać jaki był temat, bo jakby ją zacytować " Jeśli nie przestaniecie nawijać tymi swoimi buźkami, to za minutę wylądują one u dyrektora ". Hahahaha, kto mógł wymyślić taki tekst ? Tylko nasza " kochana " nauczycielka, Sparks.
- A więc dzisiaj zajmiemy się budową... - nie za bardzo chciało mi się jej słuchać. Byłam dzisiaj za bardzo rozkojarzona. Pojutrze weekend, a ja nie mam żadnych planów. Jak zwykle...
Czyli zapowiada się bezkarne leżenie w łóżku, z miską chipsów na kolanach. Fajnie...
Tak się zamyśliłam, że nawet nie usłyszałam kiedy zadzwonił dzwonek. Poczułam szturchnięcie w ramię.
- Lily, lekcja się skończyła. Wstawaj bo mi tu jeszcze zaśniesz - Liam się zaśmiał, a ja słysząc jego słowa zawtórowałam mu.
Wyszliśmy razem z klasy. Niestety, nadal nie zapamiętałam jakie mamy lekcje po kolei. Wyciągnęłam swój plan i wyczytałam, że następna lekcja to...
- Chemia - powiedział Liam
- Oh, dziękuje - uśmiechnęłam się i szliśmy dalej w kierunku sali chemicznej. Tego przedmiotu uczył nas Pan Bennet. Kolejny złośliwy nauczyciel w szkole. Chodzę tu niecały tydzień, a już mu zdążyłam podpaść. Oczywiście za śmieszne rzeczy. Za to, że wstałam bez jego zgody i podałam koleżance dwie ławki dalej długopis, za narysowanie serduszka na ławce, za odpowiedzenie
" dziękuje " koledze, który podał mi kartkę z ziemii i mogłabym tak wymieniać do znudzenia. Nawet zdarzyło się tak, że Megan próbowała rzucić do Harry'ego kartkę ale jej spadła na podłogę, a że była najbliżej mnie to Bennet kazał mi ją podnieść i wyrzuć. No to tak zrobiłam. Później przez pół lekcji darł się po mnie, że kazał mi wyrzucić ale nie mówił, że teraz. Jakiś chory człowiek. On, Sparks, ciekawe kto następny. A zaczynając temat Styles'a. Na ostatniej lekcji o mało nie załatwił mnie tak, że Bennet już miał do mojej mamy dzwonić ( nie wiem po co ), gdyby nie Liam. Bogu dziękuje za takiego człowieka. Otóż, Harry siedzi przede mną i podawał mi kartki. Co tam mogło być napisane ? Hahaha same zboczone rzeczy. Oczywiście on to robił dla żartów, ale wtedy próbowałam się skupić na lekcji, a przez niego mi to nie wychodziło. W końcu się zdenerwowałam i napisałam mu umm... tak trochę niegrzecznie. " Wsadź sobie tego kutasa w dupę Megan, a ode mnie się odczep, bo jak tak dalej pójdzie to będę musiała obciągnąć Bennet'owi żeby mnie przepuścił do następnej klasy ". Sama się później zdziwiłam, że tak wulgarnie to napisałam. Cóż, ludzie się zmieniają. Niestety, gdy chciałam ją podać Harry'emu, nauczyciel stanął nade mną i tą kartkę wziął, po czym przeczytał przed całą klasą. Myślałam, że spale się z wstydu. Oczywiście Styles, jak to on, śmiał się z tego i mówił, że nie wiedział, że jestem taka ostra. On i te jego przeklęte poczucie humoru.
12:30. Czas na lunch. Weszłam do stołówki, wzięłam swoje jedzenie i szukałam wolnego miejsca przy jakimś stole. Doskonale widziałam Liama ale unikałam jego stolik szerokim łukiem. Chwila minęła dopóki nie zwolnił się jeden koło okna. Już prawie przy nim stałam, lecz szczęście ponownie mi dziś nie dopisywało.
- Lily, chodź do nas. Co tak sama tu będziesz siedzieć - usłyszałam za swoim ramieniem głos, który gdzieś już kiedyś słyszałam. Obróciłam się i za mną stał uśmiechnięty blondyn.
- Niall jestem. Pewnie mnie nie pamiętasz
- Przepraszam ale zapomniałam. Kto cię tu przysłał ? - spytałam
- Harry cię zauważył i powiedział żebym podszedł do ciebie i cię tam zaciągnął
- Możesz mu powiedzieć, że nie skorzystam - już miałam siadać, kiedy blondyn złapał mnie za nadgarstek i zaczął prowadzić w stronę ich stolika.
- Proszę cię, Niall puść mnie - powiedziałam leniwo
- Nie-e
W końcu mu się poddałam. Właśnie stałam obok ich stolika. Megan wyglądała na wkurzoną, Harry się uśmiechał a reszta spoglądała na mnie i chyba nie wiedziała co powiedzieć.
- Siadaj - zachęcił z tego co pamiętam to Louis i poklepał miejsce obok siebie. Siadłam tam i wszyscy w ciszy zaczęliśmy spożywać swoje jedzenie. Po około 10 minutach Liam się odezwał
- Myśleliście już nad balem ?
- Jakim balem ? - spytałam
- Coroczny bal na zakończenie roku szkolnego. Zawsze się coś na nim dzieje. Kto wie, co wydarzy się w tym roku - powiedział Harry, patrząc wprost w moje oczy. No racja. To wtedy mam być
" pogrążona ".
- To co ? Myśleliście ? - zadał ponownie pytanie Liam
- Ja idę z Eleanor - powiedział Louis
- Ja jeszcze nie wiem. Pewnie wyrwę jakąś laskę - tym razem powiedział Zayn
- Danielle tu teraz nie ma ale ja idę z nią - odezwał się szczęśliwy Liam. Aww, byli naprawdę słodką parą.
- Ja tak jak Zayn jeszcze nie wiem z kim pójdę - Harry spojrzał na mnie i się lekko uśmiechnął.
- Jak to ? Harry mówiłeś, że idziesz ze mną - Megan wkroczyła do akcji
- Nie wiem jeszcze, chyba powiedziałem. Nie muszę pójść z tobą. Mogę iść z kim chcę, choćby z Lily - byłam na 1000% pewna, że Styles wspomniał o mnie specjalnie. Meg wstała od stolika. Było widać, że jest nieźle wkurzona. Wzięła swoją butelkę z wodą, odkręciła ją, podeszła do mnie i wylała mi ją na włosy.
Byłam tak zszokowana jej zachowaniem jak wszyscy przy tym stole. Zdenerwowana wzięłam swoją torbę i wyszłam z tej pieprzonej stołówki. Przy drzwiach usłyszałam jeszcze jak Liam i Harry krzyczeli po niej i się pytali po co to zrobiła.
Wyszłam ze szkoły, kolejny raz już przed końcem lekcji. Ja chyba nie wytrzymam tu do następnego tygodnia. Codziennie musi się coś stać. Mogę przed nimi cholera wszystkimi uciekać ale i tak się nie da. Choćby na przykładzie dzisiaj Nialla. Chciałam sobie sama siąść na lunchu to nie, musiał przyjść. Wracałam na nogach do domu przez park. Jak co dzień. W oddali ujrzałam pusty plac zabaw. Nie wiem co mnie podkusiło ale poszłam tam. I tak bym się sama w domu nudziła. Skierowałam się na pustą huśtawkę, położyłam torbę na piasku i zaczęłam się lekko huśtać. Oparłam głowę o łańcuchy i przymknęłam oczy. Tak spokojnie tu było. Myślę, że powinnam... - moją myśl przerwał pewien głos
- Yyy, Lily tak ? - spytała się osoba, która stała za mną. Obróciłam się i ujrzałam chłopaka. Całkiem przystojnego.
- Tak a o co chodzi ?
- Nie pamiętasz mnie ? Steve jestem, przyjaciel Liama
- Ouu, wiedziałam, że gdzieś cię widziałam - uśmiechnęłam się słabo
- Mogę się przysiąść ? - spytał i pokazał na wolną huśtawkę obok
- Jasne - siadł i zaczął kołysać się tak powoli jak ja
- Czemu nie jesteś w szkole ? - spytał
- Długo by opowiadać
- Mam dużo czasu - uśmiechnął się zachęcająco
- A ciebie dlaczego nie było w szkole ?
- Od kilku miesięcy miałem do lekarza iść i w końcu rodzice powiedzieli, że jeśli dzisiaj nie pójdę to koniec z imprezami - zaśmialiśmy się razem
- Coś poważnego ? - spytałam
- Niee, tylko nie lubię lekarzy - powiedział i nastała chwila ciszy. Trochę niezręcznej, dlatego już się chciałam odezwać, lecz Steve mnie wyprzedził - To co? Opowiesz mi dlaczego uciekłaś ze szkoły?
- No dobra. Więc mam na pieńku z Megan bo ona się przystawia do Stylesa a on do mnie - w tej chwili chłopak wybuchnął śmiechem. Nie wiem co tu było do śmiechu. Postanowiłam mu nie mówić o planie Harry'ego - Styles coś powiedział, Megan się wkurzyła, podeszła do mnie i wylała mi na głowę wodę. Dobrze, że już mi włosy wyschły - ponownie się zaśmialiśmy
- No to nie masz kolorowo. Znam Megan. Jeśli ktoś się spodoba Harry'emu lub na odwrót to ta osoba ma przejebane. Uważaj na nią - powiedział
- Postaram się. Słuchaj muszę już iść do domu. Fajnie się z tobą rozmawiało, choć bardzo krótko
- Z tobą również - posłał mi naprawdę uroczy uśmiech po czym się przytuliliśmy i odeszliśmy każdy w swoją stronę.
Pierwszą rzeczą jaką zrobiłam w domu to było udanie się do lodówki po obiad. Byłam taka głodna. Łazanki. Mmmm...
Po obiedzie poszłam na kanapę do salonu i oglądałam denne seriale dopóki moja mama nie przyszła.
- Hej - powiedziała, gdy weszła do domu
- Cześć mamo - krzyknęłam, tak aby mnie usłyszała
- Musimy porozmawiać - powiedziała całkiem poważnie i siadła obok mnie. Proszę, żeby tylko się nie dowiedziała o... - Dlaczego wagarujesz ? - spytała. Cholera.
- Skąd wiesz ?
- Wychowawczyni dzwoniła
- Mamo, dużo osób w moim wieku wagaruje, to normalne - próbowałam się wytłumaczyć
- Ale to jest twoja nowa szkoła. Tydzień tam chodzisz a już wagarujesz ile popadnie. Sama tego chciałaś. Będę cię kontrolować. Masz rano iść prosto do szkoły, a PO LEKCJACH - specjalnie dała nacisk na te słowa - wracać do domu.
- Mamo, proszę cię - powiedziałam błagalnie
- Nie Lily, skończyłam - powiedziała i wyszła do kuchni. I co ? Myśli, że mi izolatke zrobi ? Zdenerwowana ubrała buty, kurtkę i wyszłam z domu trzaskając drzwiami. Miałam gdzieś czy będzie się martwiła czy nie. Szłam przed siebie, nie zwracając uwagi, gdzie idę. Założyłam słuchawki na uszy i olałam wszystko. Szłam może 2 godziny po czym na ulicach było już ciemno, nikogo nie było a ja dopiero teraz uświadomiłam sobie, że się zgubiłam. No tak, przecież ja nie znam tego miasta.
Głupia idiotka.
Postanowiłam, kierować się w stronę odwrotną, do tej w którą teraz szłam. Na chodnikach nie widziałam żywej duszy, na ulicy auto przejeżdżało co jakieś 5 minut. Bałam się. Szłam obok jakiś kamienic, gdy usłyszałam głos, który dobrze znałam. Między dwoma budynkami była brama. Weszłam tam i zobaczyłam...
_____________________________________________
Heeej :D
Przybywam do was z kolejnym rozdziałem. Mało Haryy'ego było ale w następnym będzie na odwrót :) Jak tam święta ? Dostaliście coś fajnego pod choinkę ? Dzisiaj Sylwester :D Bawcie się ile możecie ! To mój najdłuższy rozdział, a ja i tak mam wrażenie, że jest on krótki. Po prostu nie umiem długich pisać. Mam nadzieję, że się wam spodoba.
Buziaczki ;*;*
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Kolejny dzień. Kolejny dzwonek budzika, który zaraz wyląduje za oknem. Definitywnie melodia, która mnie budzi musi się zmienić.
Wstałam z łóżka dopiero po 10 minutach od przebudzenia. Poszłam do łazienki, wykonałam poranne czynności i ubrałam się w czarne spodnie z wysokim stanem, turkusowy top i czarne bolerko do tego.
Nie miałam czasu nawet, aby zjeść śniadanie przez moje
" leniuchowanie " w łóżku. Mamy jak zwykle w domu o tej godzinie nie było. Spięłam włosy w kucyka, założyłam swoje czarne vansy i wyszłam z domu zamykając go na klucz. Ładna dzisiaj była pogoda. Szłam do szkoły piechotą, słuchając ulubionej playlisty. Ostatnimi czasy bardzo spodobała mi się piosenka Eda Sheerana " Give Me Love ". Mogę śmiało powiedzieć, że jego głos mnie uspokaja i wycisza. Jest niesamowity. Gdy już doszłam do szkoły praktycznie robiłam to samo co w każdy inny dzień. Szłam do szafki, rozbierałam się i równo z dzwonkiem znajdowałam się pod salą lekcyjną. Dzisiaj pierwsza była Biologia. Co oznaczało, że siedzę z Liamem. Lubię go. Jest miły, mogę go o wszystko zapytać i gdy czegoś nie rozumiem to najczęściej mi to wytłumaczy. Ale siedzenie z nim równało się również z tym, że będzie nalegał abym siedziała z jego przyjaciółmi na stołówce. Już teraz jestem pewna, że odrzucę jego propozycję. Nie chce siedzieć z Megan. Zdaję mi się, że raczej się nie polubimy po tym co zdarzyło się w klubie. Również nie chce widzieć się z Harry'm. Nie dziś. Chcę po prostu spokojnie przeżyć dzisiejszy dzień. Bez żadnych kłótni i podobnych sytuacji. Weszłam do klasy i usiadłam na swoim miejscu, z tyłu klasy. Krzesło obok mnie było puste. Zastanawiałam się czy Liam przyjdzie dzisiaj do szkoły. Intuicja mi podpowiadała, że tak. Otóż się nie myliłam. Już po chwili wypatrzyłam nieco spóźnionego chłopaka, który jak tylko mnie zauważył promiennie się uśmiechnął.
- Hej Lily, ale korki o tej godzinie są na ulicach - powiedział zdyszany siadając na swoim miejscu. Miał rację. Gdy szłam do szkoły to korek wydawał się nie mieć końca.
- Siema. Siadaj bo się jeszcze zacznie wydzierać po nas - powiedziałam również uśmiechnięta i trąciłam go w ramię. Chyba zapomniałam wspomnieć, że nauczycielka, która na początku wydawała się być bardzo miła osobą, z czasem stała się bardzo hmm... nieprzyjemna?
Nie. To złe określenie.
Wredna.
To do niej pasuje. Człowiek się już nawet nie może nikogo obok zapytać jaki był temat, bo jakby ją zacytować " Jeśli nie przestaniecie nawijać tymi swoimi buźkami, to za minutę wylądują one u dyrektora ". Hahahaha, kto mógł wymyślić taki tekst ? Tylko nasza " kochana " nauczycielka, Sparks.
- A więc dzisiaj zajmiemy się budową... - nie za bardzo chciało mi się jej słuchać. Byłam dzisiaj za bardzo rozkojarzona. Pojutrze weekend, a ja nie mam żadnych planów. Jak zwykle...
Czyli zapowiada się bezkarne leżenie w łóżku, z miską chipsów na kolanach. Fajnie...
Tak się zamyśliłam, że nawet nie usłyszałam kiedy zadzwonił dzwonek. Poczułam szturchnięcie w ramię.
- Lily, lekcja się skończyła. Wstawaj bo mi tu jeszcze zaśniesz - Liam się zaśmiał, a ja słysząc jego słowa zawtórowałam mu.
Wyszliśmy razem z klasy. Niestety, nadal nie zapamiętałam jakie mamy lekcje po kolei. Wyciągnęłam swój plan i wyczytałam, że następna lekcja to...
- Chemia - powiedział Liam
- Oh, dziękuje - uśmiechnęłam się i szliśmy dalej w kierunku sali chemicznej. Tego przedmiotu uczył nas Pan Bennet. Kolejny złośliwy nauczyciel w szkole. Chodzę tu niecały tydzień, a już mu zdążyłam podpaść. Oczywiście za śmieszne rzeczy. Za to, że wstałam bez jego zgody i podałam koleżance dwie ławki dalej długopis, za narysowanie serduszka na ławce, za odpowiedzenie
" dziękuje " koledze, który podał mi kartkę z ziemii i mogłabym tak wymieniać do znudzenia. Nawet zdarzyło się tak, że Megan próbowała rzucić do Harry'ego kartkę ale jej spadła na podłogę, a że była najbliżej mnie to Bennet kazał mi ją podnieść i wyrzuć. No to tak zrobiłam. Później przez pół lekcji darł się po mnie, że kazał mi wyrzucić ale nie mówił, że teraz. Jakiś chory człowiek. On, Sparks, ciekawe kto następny. A zaczynając temat Styles'a. Na ostatniej lekcji o mało nie załatwił mnie tak, że Bennet już miał do mojej mamy dzwonić ( nie wiem po co ), gdyby nie Liam. Bogu dziękuje za takiego człowieka. Otóż, Harry siedzi przede mną i podawał mi kartki. Co tam mogło być napisane ? Hahaha same zboczone rzeczy. Oczywiście on to robił dla żartów, ale wtedy próbowałam się skupić na lekcji, a przez niego mi to nie wychodziło. W końcu się zdenerwowałam i napisałam mu umm... tak trochę niegrzecznie. " Wsadź sobie tego kutasa w dupę Megan, a ode mnie się odczep, bo jak tak dalej pójdzie to będę musiała obciągnąć Bennet'owi żeby mnie przepuścił do następnej klasy ". Sama się później zdziwiłam, że tak wulgarnie to napisałam. Cóż, ludzie się zmieniają. Niestety, gdy chciałam ją podać Harry'emu, nauczyciel stanął nade mną i tą kartkę wziął, po czym przeczytał przed całą klasą. Myślałam, że spale się z wstydu. Oczywiście Styles, jak to on, śmiał się z tego i mówił, że nie wiedział, że jestem taka ostra. On i te jego przeklęte poczucie humoru.
12:30. Czas na lunch. Weszłam do stołówki, wzięłam swoje jedzenie i szukałam wolnego miejsca przy jakimś stole. Doskonale widziałam Liama ale unikałam jego stolik szerokim łukiem. Chwila minęła dopóki nie zwolnił się jeden koło okna. Już prawie przy nim stałam, lecz szczęście ponownie mi dziś nie dopisywało.
- Lily, chodź do nas. Co tak sama tu będziesz siedzieć - usłyszałam za swoim ramieniem głos, który gdzieś już kiedyś słyszałam. Obróciłam się i za mną stał uśmiechnięty blondyn.
- Niall jestem. Pewnie mnie nie pamiętasz
- Przepraszam ale zapomniałam. Kto cię tu przysłał ? - spytałam
- Harry cię zauważył i powiedział żebym podszedł do ciebie i cię tam zaciągnął
- Możesz mu powiedzieć, że nie skorzystam - już miałam siadać, kiedy blondyn złapał mnie za nadgarstek i zaczął prowadzić w stronę ich stolika.
- Proszę cię, Niall puść mnie - powiedziałam leniwo
- Nie-e
W końcu mu się poddałam. Właśnie stałam obok ich stolika. Megan wyglądała na wkurzoną, Harry się uśmiechał a reszta spoglądała na mnie i chyba nie wiedziała co powiedzieć.
- Siadaj - zachęcił z tego co pamiętam to Louis i poklepał miejsce obok siebie. Siadłam tam i wszyscy w ciszy zaczęliśmy spożywać swoje jedzenie. Po około 10 minutach Liam się odezwał
- Myśleliście już nad balem ?
- Jakim balem ? - spytałam
- Coroczny bal na zakończenie roku szkolnego. Zawsze się coś na nim dzieje. Kto wie, co wydarzy się w tym roku - powiedział Harry, patrząc wprost w moje oczy. No racja. To wtedy mam być
" pogrążona ".
- To co ? Myśleliście ? - zadał ponownie pytanie Liam
- Ja idę z Eleanor - powiedział Louis
- Ja jeszcze nie wiem. Pewnie wyrwę jakąś laskę - tym razem powiedział Zayn
- Danielle tu teraz nie ma ale ja idę z nią - odezwał się szczęśliwy Liam. Aww, byli naprawdę słodką parą.
- Ja tak jak Zayn jeszcze nie wiem z kim pójdę - Harry spojrzał na mnie i się lekko uśmiechnął.
- Jak to ? Harry mówiłeś, że idziesz ze mną - Megan wkroczyła do akcji
- Nie wiem jeszcze, chyba powiedziałem. Nie muszę pójść z tobą. Mogę iść z kim chcę, choćby z Lily - byłam na 1000% pewna, że Styles wspomniał o mnie specjalnie. Meg wstała od stolika. Było widać, że jest nieźle wkurzona. Wzięła swoją butelkę z wodą, odkręciła ją, podeszła do mnie i wylała mi ją na włosy.
Byłam tak zszokowana jej zachowaniem jak wszyscy przy tym stole. Zdenerwowana wzięłam swoją torbę i wyszłam z tej pieprzonej stołówki. Przy drzwiach usłyszałam jeszcze jak Liam i Harry krzyczeli po niej i się pytali po co to zrobiła.
Wyszłam ze szkoły, kolejny raz już przed końcem lekcji. Ja chyba nie wytrzymam tu do następnego tygodnia. Codziennie musi się coś stać. Mogę przed nimi cholera wszystkimi uciekać ale i tak się nie da. Choćby na przykładzie dzisiaj Nialla. Chciałam sobie sama siąść na lunchu to nie, musiał przyjść. Wracałam na nogach do domu przez park. Jak co dzień. W oddali ujrzałam pusty plac zabaw. Nie wiem co mnie podkusiło ale poszłam tam. I tak bym się sama w domu nudziła. Skierowałam się na pustą huśtawkę, położyłam torbę na piasku i zaczęłam się lekko huśtać. Oparłam głowę o łańcuchy i przymknęłam oczy. Tak spokojnie tu było. Myślę, że powinnam... - moją myśl przerwał pewien głos
- Yyy, Lily tak ? - spytała się osoba, która stała za mną. Obróciłam się i ujrzałam chłopaka. Całkiem przystojnego.
- Tak a o co chodzi ?
- Nie pamiętasz mnie ? Steve jestem, przyjaciel Liama
- Ouu, wiedziałam, że gdzieś cię widziałam - uśmiechnęłam się słabo
- Mogę się przysiąść ? - spytał i pokazał na wolną huśtawkę obok
- Jasne - siadł i zaczął kołysać się tak powoli jak ja
- Czemu nie jesteś w szkole ? - spytał
- Długo by opowiadać
- Mam dużo czasu - uśmiechnął się zachęcająco
- A ciebie dlaczego nie było w szkole ?
- Od kilku miesięcy miałem do lekarza iść i w końcu rodzice powiedzieli, że jeśli dzisiaj nie pójdę to koniec z imprezami - zaśmialiśmy się razem
- Coś poważnego ? - spytałam
- Niee, tylko nie lubię lekarzy - powiedział i nastała chwila ciszy. Trochę niezręcznej, dlatego już się chciałam odezwać, lecz Steve mnie wyprzedził - To co? Opowiesz mi dlaczego uciekłaś ze szkoły?
- No dobra. Więc mam na pieńku z Megan bo ona się przystawia do Stylesa a on do mnie - w tej chwili chłopak wybuchnął śmiechem. Nie wiem co tu było do śmiechu. Postanowiłam mu nie mówić o planie Harry'ego - Styles coś powiedział, Megan się wkurzyła, podeszła do mnie i wylała mi na głowę wodę. Dobrze, że już mi włosy wyschły - ponownie się zaśmialiśmy
- No to nie masz kolorowo. Znam Megan. Jeśli ktoś się spodoba Harry'emu lub na odwrót to ta osoba ma przejebane. Uważaj na nią - powiedział
- Postaram się. Słuchaj muszę już iść do domu. Fajnie się z tobą rozmawiało, choć bardzo krótko
- Z tobą również - posłał mi naprawdę uroczy uśmiech po czym się przytuliliśmy i odeszliśmy każdy w swoją stronę.
Pierwszą rzeczą jaką zrobiłam w domu to było udanie się do lodówki po obiad. Byłam taka głodna. Łazanki. Mmmm...
Po obiedzie poszłam na kanapę do salonu i oglądałam denne seriale dopóki moja mama nie przyszła.
- Hej - powiedziała, gdy weszła do domu
- Cześć mamo - krzyknęłam, tak aby mnie usłyszała
- Musimy porozmawiać - powiedziała całkiem poważnie i siadła obok mnie. Proszę, żeby tylko się nie dowiedziała o... - Dlaczego wagarujesz ? - spytała. Cholera.
- Skąd wiesz ?
- Wychowawczyni dzwoniła
- Mamo, dużo osób w moim wieku wagaruje, to normalne - próbowałam się wytłumaczyć
- Ale to jest twoja nowa szkoła. Tydzień tam chodzisz a już wagarujesz ile popadnie. Sama tego chciałaś. Będę cię kontrolować. Masz rano iść prosto do szkoły, a PO LEKCJACH - specjalnie dała nacisk na te słowa - wracać do domu.
- Mamo, proszę cię - powiedziałam błagalnie
- Nie Lily, skończyłam - powiedziała i wyszła do kuchni. I co ? Myśli, że mi izolatke zrobi ? Zdenerwowana ubrała buty, kurtkę i wyszłam z domu trzaskając drzwiami. Miałam gdzieś czy będzie się martwiła czy nie. Szłam przed siebie, nie zwracając uwagi, gdzie idę. Założyłam słuchawki na uszy i olałam wszystko. Szłam może 2 godziny po czym na ulicach było już ciemno, nikogo nie było a ja dopiero teraz uświadomiłam sobie, że się zgubiłam. No tak, przecież ja nie znam tego miasta.
Głupia idiotka.
Postanowiłam, kierować się w stronę odwrotną, do tej w którą teraz szłam. Na chodnikach nie widziałam żywej duszy, na ulicy auto przejeżdżało co jakieś 5 minut. Bałam się. Szłam obok jakiś kamienic, gdy usłyszałam głos, który dobrze znałam. Między dwoma budynkami była brama. Weszłam tam i zobaczyłam...
_____________________________________________
Heeej :D
Przybywam do was z kolejnym rozdziałem. Mało Haryy'ego było ale w następnym będzie na odwrót :) Jak tam święta ? Dostaliście coś fajnego pod choinkę ? Dzisiaj Sylwester :D Bawcie się ile możecie ! To mój najdłuższy rozdział, a ja i tak mam wrażenie, że jest on krótki. Po prostu nie umiem długich pisać. Mam nadzieję, że się wam spodoba.
Buziaczki ;*;*
poniedziałek, 23 grudnia 2013
ROZDZIAŁ 4
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Gdy już byłam w miarę daleko od kawiarni, zwolniłam tępo chodzenia. Czemu On mnie pocałował ? W policzek, no ale pocałował. A no przecież, musi mnie rozkochać w sobie.
Szłam spokojnie obok ulicy, gdy usłyszałam dźwięk klaksonu i zobaczyłam czarnego Range Rovera przed oczami. Po chwili szyba otworzyła się a na miejscu kierowcy ujrzałam lokatego chłopaka z czarnymi okularami przeciwsłonecznymi na nosie. Czego ten człowiek jeszcze ode mnie chce ?
- Chyba zdawało mi się, że wyraźnie powiedziałam. Nie mam ochoty z nikim rozmawiać ! - oznajmiłam lekko zdenerwowana. No ale jak tu nie być złym, skoro nawet po parku nie da się w spokoju pospacerować ?
- Dobrze usłyszałem. No ale pomyśl logicznie. Mamy piękny dzień i piękną dziewczynę w pustym parku. Co jeśli ktoś by Cię porwał i zgwałcił ?
- To już chyba nie Twój problem Styles - olałam go i zaczęłam iść dalej. Nawet nie zdążyłam przejść pięciu kroków, a samochód jechał tuż obok Mnie, dorównując tempu w jakim szłam.
- No weź, Lily. Wsiadaj, pojedziemy do jakiegoś klubu
- Ty serio mówisz czy robisz z Siebie tylko bałwana ? Harry jutro jest szkoła
- A czy Ja mówię, że musimy tam pójść na całą noc ? Chodźmy na dwa, trzy drinki i wyjdziemy - słodko się uśmiechnął
- Auto prowadzisz matole - zaśmiałam się
- Wrócimy taksówką. Lily, proszę Cię, nie rób problemu - stanęłam i chwilę myślałam czy rzeczywiście tam jechać. Skoro ja mam wcielić w życie SWÓJ plan to raczej nie mogę Go unikać. Niech dupek myśli, że się w nim będę zakochiwać a na balu się zdziwi hahahahaha.
- Trzy drinki i nic więcej - powiedziałam a na twarzy loczka pojawił się szeroki uśmiech. Wsiadłam do auta i ruszyliśmy w nieznanym mi kierunku.
Po niecałych 20 minutach podjechaliśmy pod dość duży budynek. Chciałam chwycić klamkę od drzwi, ale Harry mnie wyprzedził i sam je otwarł. Gdybym nie wiedziała o jego planie to bym pomyślała, że jest jakimś dżentelmenem.
Przed klubem była kolejka, która ciągła się i ciągła. Pomyśleć, że mamy środek tygodnia. Harry chwycił mnie za rękę ( CO ? )
i poszedł do ochroniarza. Ten tylko skinął głową i wpuścił nas do środka. Aha, czyli się chyba znają. Gdy weszliśmy do środka, muzyka tak głośno grała, że aż zakręciło mi się w głowie. Oparłam się na chwilę o ścianę. Harry tylko się zatrzymał i popatrzał na mnie dziwnie. Widziałam jak pokręcił teatralnie oczami. Przepraszam, że nie bywam w klubach tak często jak ty pedale.
- Wszystko w porządku ? - udawał zaniepokojonego jakby naprawdę był, pff
- Tak - uśmiechnęłam się. Dobra mina do złej gry...
- To chodźmy - wziął mnie pod rękę i prowadził w stronę baru.
- Dwa razy Martini poproszę - powiedział chłodno i zapłacił za drinki, po czym gdy tylko je dostał, jednego podał mi. Upiłam łyk i na sam smak się skrzywiłam. Tak dawno nie piłam.
- Smakuje ? - spytał się
- Może być
- Czyli coś mocniejszego ? - On to chyba Mnie upić chciał
- Nie dzisiaj - powiedziałam i odłożyłam drinka na bar po czym nie zważając na Harry'ego poszłam na parkiet. Czas zacząć działać. Rozejrzałam się szybko za jakimś chłopakiem, aby Harry mnie nie złapał. Zobaczyłam blondyna który sam tańczył na parkiecie. Nie powiem... był przystojny. Gdy zobaczyłam, że Harry zmierza w moim kierunku, ruszyłam do samego chłopaka..
- Cześć, jestem Lily. Mam prośbę. Mógłbyś zachowywać się tak, aby ten - pokazałam na Harry'ego - chłopak był zazdrosny ? Proszę
- Jasne - uśmiechnął się przyjaźnie blondyn - Tak na marginesie, ładny strój.
Aha.
No tak. Z tego wszystkiego zapomniałam, że jestem ubrana w dresy. Zajebiście. Nie ma to jak być w klubie w dresach.
- Dziękuje - na moich policzkach pojawiły się dwa rumieńce.
Harry widząc, że tańczę z innym chłopakiem, wyraźnie przybrał zdenerwowany wyraz twarzy. Ooo taaak Panie Styles. Tak ma być.
Obróciłam się tyłem do blondyna i wykonywałam seksowne ruchy, wpatrując się wprost w oczy Harry'ego. Lustrował każdy mój ruch. Mogłam powiedzieć, że Jego oczy były pełne pożądania. Chwyciłam dłonie nowo poznanego chłopaka i przeciągłam je na swoje biodra. Poruszaliśmy się w rytm muzyki. Po kilku sekundach poczułam jak ciało, które jeszcze przed chwilą przylegało do mojego mnie opuszcza. Odwróciłam się i kogo zobaczyłam ? Szczerzącego się loczka.
Odwrócił mnie i zaczął się kołysać.
- Specjalnie to robiłaś - spytał
- Co ? - Lily, nie oszukuj się. Dobrze wiesz o co Mu chodzi
- Te twoje ruchy podczas tańczenia z tym chłoptasiem
- Zacznijmy od tego, że normalnie tańczyłam. Nie wiem o co Ci chodzi...
- Taak. I że niby normalnie tak tańczyłaś ? Ty ? - roześmiał się
- Co w tym śmiesznego ? - obróciłam się do niego
- No ty się tak nie zachowujesz
- Skarbie, jeszcze wiele o Mnie nie wiesz - uśmiechnęłam się uwodzicielsko po czym wyszłam do łazienki. Zdziwiłam się, że nawet nie próbował za mną biegnąć no ale co mi tam. Mało Mnie to obchodzi. Gdy weszłam do pierwszej kabiny odrazu tego pożałowałam. Zobaczyłam blondynkę, która była kucała przy... chłopaku z którym tańczyłam. C O ?
W tej samej chwili do toalety wszedł Harry. No ale tak w
damskiej ? Serio ? Yhymm...szukał mnie..chyba. Mniejsza o to.
- Megan ? - powiedział Harry do blondynki
- Harry ? - dziewczyna wyglądała na speszoną. Dopiero teraz sobie przypomniałam, że Ona tez siedziała przy stole, przy którym była z Liam'em na stołówce.
- Nie wiedziałem, że dzisiaj będziesz w klubie, dlaczego nie zadzwoniłaś ?
- Tak jakoś. A to kto ? Twoja nowa dziwka ? - spytała się go i popatrzyła na mnie. Tym razem już nie wytrzymałam.
- Cię coś pierdolło przy porodzie ? Mnie nazywasz dziwką, a sama robisz loda nieznajomemu chłopakowi - wykrzyczałam
- Tak. Ale na przyszłość możesz wiedzieć, że nikt tak nie zaspokaja Harry'ego jak ja - wyszczerzyła się
- Dobra, spokój - wtrącił się Harry. No nareszcie...
- Ohh, Harry proszę Cię, daj spokój tej nic nie znaczącej szmacie i chodź do mnie. Dzisiaj jestem napalona - powiedziała Megan i podeszła do niego chwytając za Jego krocze. Chłopak wydał z Siebie cichy jęk. No ja nie mogę normalnie. Pornol jakiś.
- Megan, muszę Cię rozczarować. Tym razem znalazł się ktoś, kto Tobie dorównał - popatrzał się na mnie. Dziewczyna patrzała się raz na mnie, raz na Harry'ego. W końcu podeszła do mnie i powiedziała:
- Jeszcze zobaczymy kto wygra - po tych słowach obróciła się i wyszła z toalety. Blondyn, który przysłuchiwał się wszystkiemu, zmieszany również opuścił pomieszczenie. Teraz słyszałam tylko dwa oddechy. Mój i zielonookiego.
- Zawieziesz Mnie do domu ? - poprosiłam Go. Nie odzywał się. Wpatrywał się tylko w Swoje buty.
- Proszę ? - spytałam, tym razem błagalnym tonem. W końcu Jego oczy skierowały się na Moją postać.
- Oczywiście - powiedział po czym chciał złapać Moją rękę, lecz Mu na to nie pozwoliłam. Nie teraz.
Szliśmy w ciszy do auta, tym razem też otworzył Mi drzwi.
Posłałam w Jego stronę lekki uśmiech i zajęłam miejsce pasażera.
Przez sytuację, która wydarzyła się chwile temu, zapomniałam, że mieliśmy wracać taksówką.
- Gdzie mieszkasz ?- spytał
- Wiesz gdzie jest biblioteka, niedaleko szkoły ?
- Tak
- Na przeciwko Niej mieszkam
- Jasne - odparł i włączył po cichu radio.
Ja jednak rozmyślałam o tym co zaszło w klubie. Dlaczego powiedział Megan, że...
- Przepraszam, że dałem Jej do zrozumienia, że jesteś lepsza od Niej. Że uprawiałem seks z tobą. Po prostu zawsze myślała, że Jest najlepsza, a teraz ma konkurencję.
- Czemu mam być dla Niej konkurencją skoro my nawet się nie spotykamy ? - zapytałam się Go. najwyraźniej nie wiedział co odpowiedzieć, bo przez resztę drogi, nikt z Nas się nie odezwał. Gdy podjechaliśmy pod bibliotekę, wysiadłam z auta i nie żegnając się, przeszłam na drugą stronę ulicy. Gdy byłam przy drzwiach usłyszałam głos Harry'ego
- Dobranoc Lily. I przepraszam - zanim zdążyłam się obrócić, auta już nie było. Westchnęłam głęboko i chwyciłam klamkę od drzwi. Na szczęście były otwarte.
Nie powiedziałam mamie, że nie będzie Mnie tak długo.
Pewnie się martwiła, a Ja nie odbierałam komórki. Ściągnęłam buty i weszłam do salonu. Telewizor grał, a mama chrapała sobie na kanapie. Wyłączyłam go i przykryłam Ją kocem, po czym udałam się do Siebie na górę. Miałam już dość dzisiejszego dnia.
Położyłam się do łóżka z nadzieją, że jutrzejszy dzień będzie o wiele lepszy od dzisiejszego.
_____________________________________________
Heeej :D
Obiecałam, dotrzymałam słowa.
Jest nowy rozdział :D
No ale nie umiem Sobie wybaczyć, że rozdział znowu jest taki krótki :(
Ehh.. moje postanowienie noworoczne:
PISAĆ DŁUŻSZE ROZDZIAŁY !!!
Wątek Megan się pojawił i mogę Wam zdradzić, że dużo namiesza, ale na to jeszcze przyjdzie czas :) Co myślicie o prowokacji Lily ? Hahah mi się to podobało. A tak teraz odchodząc od tematu.
Chciałam wszystkim życzyć Wesołych, radosnych, spędzonych z rodziną świąt. Wymarzonych prezentów pod choinką, udanego Sylwestra. Zabawcie się tak, aby nie pamiętać co robiliście hahahahaha. Nie jestem dobra w składaniu życzeń. Jeszcze raz, WESOŁYCH ŚWIĄT MOJE MIŚKI KOCHANE <333
Kolejny rozdział pojawi się po świętach, a teraz żegnam Was :))
Buziaczki ;*;*
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Gdy już byłam w miarę daleko od kawiarni, zwolniłam tępo chodzenia. Czemu On mnie pocałował ? W policzek, no ale pocałował. A no przecież, musi mnie rozkochać w sobie.
Szłam spokojnie obok ulicy, gdy usłyszałam dźwięk klaksonu i zobaczyłam czarnego Range Rovera przed oczami. Po chwili szyba otworzyła się a na miejscu kierowcy ujrzałam lokatego chłopaka z czarnymi okularami przeciwsłonecznymi na nosie. Czego ten człowiek jeszcze ode mnie chce ?
- Chyba zdawało mi się, że wyraźnie powiedziałam. Nie mam ochoty z nikim rozmawiać ! - oznajmiłam lekko zdenerwowana. No ale jak tu nie być złym, skoro nawet po parku nie da się w spokoju pospacerować ?
- Dobrze usłyszałem. No ale pomyśl logicznie. Mamy piękny dzień i piękną dziewczynę w pustym parku. Co jeśli ktoś by Cię porwał i zgwałcił ?
- To już chyba nie Twój problem Styles - olałam go i zaczęłam iść dalej. Nawet nie zdążyłam przejść pięciu kroków, a samochód jechał tuż obok Mnie, dorównując tempu w jakim szłam.
- No weź, Lily. Wsiadaj, pojedziemy do jakiegoś klubu
- Ty serio mówisz czy robisz z Siebie tylko bałwana ? Harry jutro jest szkoła
- A czy Ja mówię, że musimy tam pójść na całą noc ? Chodźmy na dwa, trzy drinki i wyjdziemy - słodko się uśmiechnął
- Auto prowadzisz matole - zaśmiałam się
- Wrócimy taksówką. Lily, proszę Cię, nie rób problemu - stanęłam i chwilę myślałam czy rzeczywiście tam jechać. Skoro ja mam wcielić w życie SWÓJ plan to raczej nie mogę Go unikać. Niech dupek myśli, że się w nim będę zakochiwać a na balu się zdziwi hahahahaha.
- Trzy drinki i nic więcej - powiedziałam a na twarzy loczka pojawił się szeroki uśmiech. Wsiadłam do auta i ruszyliśmy w nieznanym mi kierunku.
Po niecałych 20 minutach podjechaliśmy pod dość duży budynek. Chciałam chwycić klamkę od drzwi, ale Harry mnie wyprzedził i sam je otwarł. Gdybym nie wiedziała o jego planie to bym pomyślała, że jest jakimś dżentelmenem.
Przed klubem była kolejka, która ciągła się i ciągła. Pomyśleć, że mamy środek tygodnia. Harry chwycił mnie za rękę ( CO ? )
i poszedł do ochroniarza. Ten tylko skinął głową i wpuścił nas do środka. Aha, czyli się chyba znają. Gdy weszliśmy do środka, muzyka tak głośno grała, że aż zakręciło mi się w głowie. Oparłam się na chwilę o ścianę. Harry tylko się zatrzymał i popatrzał na mnie dziwnie. Widziałam jak pokręcił teatralnie oczami. Przepraszam, że nie bywam w klubach tak często jak ty pedale.
- Wszystko w porządku ? - udawał zaniepokojonego jakby naprawdę był, pff
- Tak - uśmiechnęłam się. Dobra mina do złej gry...
- To chodźmy - wziął mnie pod rękę i prowadził w stronę baru.
- Dwa razy Martini poproszę - powiedział chłodno i zapłacił za drinki, po czym gdy tylko je dostał, jednego podał mi. Upiłam łyk i na sam smak się skrzywiłam. Tak dawno nie piłam.
- Smakuje ? - spytał się
- Może być
- Czyli coś mocniejszego ? - On to chyba Mnie upić chciał
- Nie dzisiaj - powiedziałam i odłożyłam drinka na bar po czym nie zważając na Harry'ego poszłam na parkiet. Czas zacząć działać. Rozejrzałam się szybko za jakimś chłopakiem, aby Harry mnie nie złapał. Zobaczyłam blondyna który sam tańczył na parkiecie. Nie powiem... był przystojny. Gdy zobaczyłam, że Harry zmierza w moim kierunku, ruszyłam do samego chłopaka..
- Cześć, jestem Lily. Mam prośbę. Mógłbyś zachowywać się tak, aby ten - pokazałam na Harry'ego - chłopak był zazdrosny ? Proszę
- Jasne - uśmiechnął się przyjaźnie blondyn - Tak na marginesie, ładny strój.
Aha.
No tak. Z tego wszystkiego zapomniałam, że jestem ubrana w dresy. Zajebiście. Nie ma to jak być w klubie w dresach.
- Dziękuje - na moich policzkach pojawiły się dwa rumieńce.
Harry widząc, że tańczę z innym chłopakiem, wyraźnie przybrał zdenerwowany wyraz twarzy. Ooo taaak Panie Styles. Tak ma być.
Obróciłam się tyłem do blondyna i wykonywałam seksowne ruchy, wpatrując się wprost w oczy Harry'ego. Lustrował każdy mój ruch. Mogłam powiedzieć, że Jego oczy były pełne pożądania. Chwyciłam dłonie nowo poznanego chłopaka i przeciągłam je na swoje biodra. Poruszaliśmy się w rytm muzyki. Po kilku sekundach poczułam jak ciało, które jeszcze przed chwilą przylegało do mojego mnie opuszcza. Odwróciłam się i kogo zobaczyłam ? Szczerzącego się loczka.
Odwrócił mnie i zaczął się kołysać.
- Specjalnie to robiłaś - spytał
- Co ? - Lily, nie oszukuj się. Dobrze wiesz o co Mu chodzi
- Te twoje ruchy podczas tańczenia z tym chłoptasiem
- Zacznijmy od tego, że normalnie tańczyłam. Nie wiem o co Ci chodzi...
- Taak. I że niby normalnie tak tańczyłaś ? Ty ? - roześmiał się
- Co w tym śmiesznego ? - obróciłam się do niego
- No ty się tak nie zachowujesz
- Skarbie, jeszcze wiele o Mnie nie wiesz - uśmiechnęłam się uwodzicielsko po czym wyszłam do łazienki. Zdziwiłam się, że nawet nie próbował za mną biegnąć no ale co mi tam. Mało Mnie to obchodzi. Gdy weszłam do pierwszej kabiny odrazu tego pożałowałam. Zobaczyłam blondynkę, która była kucała przy... chłopaku z którym tańczyłam. C O ?
W tej samej chwili do toalety wszedł Harry. No ale tak w
damskiej ? Serio ? Yhymm...szukał mnie..chyba. Mniejsza o to.
- Megan ? - powiedział Harry do blondynki
- Harry ? - dziewczyna wyglądała na speszoną. Dopiero teraz sobie przypomniałam, że Ona tez siedziała przy stole, przy którym była z Liam'em na stołówce.
- Nie wiedziałem, że dzisiaj będziesz w klubie, dlaczego nie zadzwoniłaś ?
- Tak jakoś. A to kto ? Twoja nowa dziwka ? - spytała się go i popatrzyła na mnie. Tym razem już nie wytrzymałam.
- Cię coś pierdolło przy porodzie ? Mnie nazywasz dziwką, a sama robisz loda nieznajomemu chłopakowi - wykrzyczałam
- Tak. Ale na przyszłość możesz wiedzieć, że nikt tak nie zaspokaja Harry'ego jak ja - wyszczerzyła się
- Dobra, spokój - wtrącił się Harry. No nareszcie...
- Ohh, Harry proszę Cię, daj spokój tej nic nie znaczącej szmacie i chodź do mnie. Dzisiaj jestem napalona - powiedziała Megan i podeszła do niego chwytając za Jego krocze. Chłopak wydał z Siebie cichy jęk. No ja nie mogę normalnie. Pornol jakiś.
- Megan, muszę Cię rozczarować. Tym razem znalazł się ktoś, kto Tobie dorównał - popatrzał się na mnie. Dziewczyna patrzała się raz na mnie, raz na Harry'ego. W końcu podeszła do mnie i powiedziała:
- Jeszcze zobaczymy kto wygra - po tych słowach obróciła się i wyszła z toalety. Blondyn, który przysłuchiwał się wszystkiemu, zmieszany również opuścił pomieszczenie. Teraz słyszałam tylko dwa oddechy. Mój i zielonookiego.
- Zawieziesz Mnie do domu ? - poprosiłam Go. Nie odzywał się. Wpatrywał się tylko w Swoje buty.
- Proszę ? - spytałam, tym razem błagalnym tonem. W końcu Jego oczy skierowały się na Moją postać.
- Oczywiście - powiedział po czym chciał złapać Moją rękę, lecz Mu na to nie pozwoliłam. Nie teraz.
Szliśmy w ciszy do auta, tym razem też otworzył Mi drzwi.
Posłałam w Jego stronę lekki uśmiech i zajęłam miejsce pasażera.
Przez sytuację, która wydarzyła się chwile temu, zapomniałam, że mieliśmy wracać taksówką.
- Gdzie mieszkasz ?- spytał
- Wiesz gdzie jest biblioteka, niedaleko szkoły ?
- Tak
- Na przeciwko Niej mieszkam
- Jasne - odparł i włączył po cichu radio.
Ja jednak rozmyślałam o tym co zaszło w klubie. Dlaczego powiedział Megan, że...
- Przepraszam, że dałem Jej do zrozumienia, że jesteś lepsza od Niej. Że uprawiałem seks z tobą. Po prostu zawsze myślała, że Jest najlepsza, a teraz ma konkurencję.
- Czemu mam być dla Niej konkurencją skoro my nawet się nie spotykamy ? - zapytałam się Go. najwyraźniej nie wiedział co odpowiedzieć, bo przez resztę drogi, nikt z Nas się nie odezwał. Gdy podjechaliśmy pod bibliotekę, wysiadłam z auta i nie żegnając się, przeszłam na drugą stronę ulicy. Gdy byłam przy drzwiach usłyszałam głos Harry'ego
- Dobranoc Lily. I przepraszam - zanim zdążyłam się obrócić, auta już nie było. Westchnęłam głęboko i chwyciłam klamkę od drzwi. Na szczęście były otwarte.
Nie powiedziałam mamie, że nie będzie Mnie tak długo.
Pewnie się martwiła, a Ja nie odbierałam komórki. Ściągnęłam buty i weszłam do salonu. Telewizor grał, a mama chrapała sobie na kanapie. Wyłączyłam go i przykryłam Ją kocem, po czym udałam się do Siebie na górę. Miałam już dość dzisiejszego dnia.
Położyłam się do łóżka z nadzieją, że jutrzejszy dzień będzie o wiele lepszy od dzisiejszego.
_____________________________________________
Heeej :D
Obiecałam, dotrzymałam słowa.
Jest nowy rozdział :D
No ale nie umiem Sobie wybaczyć, że rozdział znowu jest taki krótki :(
Ehh.. moje postanowienie noworoczne:
PISAĆ DŁUŻSZE ROZDZIAŁY !!!
Wątek Megan się pojawił i mogę Wam zdradzić, że dużo namiesza, ale na to jeszcze przyjdzie czas :) Co myślicie o prowokacji Lily ? Hahah mi się to podobało. A tak teraz odchodząc od tematu.
Chciałam wszystkim życzyć Wesołych, radosnych, spędzonych z rodziną świąt. Wymarzonych prezentów pod choinką, udanego Sylwestra. Zabawcie się tak, aby nie pamiętać co robiliście hahahahaha. Nie jestem dobra w składaniu życzeń. Jeszcze raz, WESOŁYCH ŚWIĄT MOJE MIŚKI KOCHANE <333
Kolejny rozdział pojawi się po świętach, a teraz żegnam Was :))
Buziaczki ;*;*
niedziela, 22 grudnia 2013
ROZDZIAŁ 3
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
- Lily poczekaj... - zawołał Harry.
Zdziwiona odwróciłam się do niego i popatrzyłam pytającym wzrokiem.
- Przepraszam, może nie powinienem mówić tych wszystkich rzeczy ale zrozum mnie. Co byś zrobiła gdybym Ja, Ciebie ośmieszył przed całą szkołą ? Ale to i tak jeszcze nie koniec. Bo Ty jesteś tu nowa i nikt Cię nie zna, a Mnie znają wszyscy. Nawet nie wiesz jak się czuję - powiedział wręcz błagalnym tonem. Czyżby wredny Harry to tylko jego zewnętrzna skorupa, aby ukryć to, co skrywa w wewnątrz ?
Pełna współczucia podeszłam do niego i usiadłam obok.
- Masz rację. Nie wiem jak to jest. Nie wiem co mną kierowało. Może złość, że byłeś dla mnie taki oschły. Przepraszam, jeszcze raz...
- Nie, jest w porządku. Znaczy, nie do końca, ale nie żywię do Ciebie urazy - uśmiechnął się.
- Więc co ? Zgoda ? - zaproponowałam
- Jasne - uścisnęliśmy sobie dłonie i się przytuliliśmy.
- Wracamy do szkoły ? - spytałam
- Tak - powiedział i wstaliśmy z ławki, kierując się na lekcje.
Patrzę na zegarek i widzę godzinę 14:19. Jeszcze tylko 6 minut i będę mogła nareszcie wyjść z tego W- F-u i pójść do domu. Pieprzona idiotka, Megan, specjalnie trafiła mnie dzisiaj piłką do siatki w głowę. Co za suka... jeszcze Jej za to zapłacę.
Usłyszałam gwizdek nauczyciela i krzyk, że możemy się iść już przebrać do szatni. Jak ja to mam w zwyczaju, ostatnia z niej wychodzę. Była 14:21 a nikogo już nie było. Ubrana, zamknęłam pomieszczenie i chciałam już wychodzić na korytarz, gdy usłyszałam moje imię i pewien głos. A dokładniej Harry'ego.
Chłopacy mieli dzisiaj lekcje na połowie sali, dlatego nie dziwiło mnie to, że tu są. Moja ciekawość wzięła górę i podeszłam do drzwi od ich szatni, stawając tak, aby nikt mnie nie zauważył.
- Ona naprawdę w to wszystko uwierzyła, czaisz - zaśmiał się głos z wyraźnie słyszalną chrypką. To Harry.
- Żartujesz ? Chyba nie zostawisz tak tego płazem ? - zapytał głos, którego niestety nie umiałam rozpoznać.
- Oczywiście, że nie. Nawet już mam pomysł jak się odegrać za tę akcję - nie byłam pewna czy rozmawiali o mnie, ale wnioskując, że słyszałam moje imię i ośmieszyłam Harry'ego przed wszystkimi, On chciał się zemścić.
- Noo, słynny Styles nikomu nigdy nie odpuszcza. Opowiadaj, co wymyśliłeś
- Jak byliśmy w parku to pogodziliśmy się - Harry się lekko zaśmiał, więc byłam pewna, że uwziął dwa ostatnie słowa w cudzysłów - Mam zamiar udawać miłego chłopaczka i stopniowo Ją w Sobie rozkochiwać. Wiesz, małymi kroczkami. A gdy już przyjdzie odpowiedni moment. Mam na myśli coroczny bal z okazji zakończenia roku szkolnego, to przed wszystkimi Ją rzucę. A wiesz co jest z dziewczynami, które rzucam na oczach wszystkich
- Uuu, są pośmiewiskiem - odezwał się nieznajomy głos
- Taa, to będzie najlepsza kara dla Niej. Nauczy się, że ze Mną się nie zadziera. Suka, myśli, że mnie przeprosi i tyle ? Że wszystko będę od tak wybaczał ? Nie dam Jej tej satysfakcji. Nawet nie wie w jakie gówno się wpakowała - usłyszałam gardłowy śmiech.
Nie mogę w to uwierzyć.
Nadal to do Mnie nie dociera.
Nie chcąc słyszeć dalszej rozmowy, wybiegłam z płaczem do domu, omijając wszystkich i wszystko dookoła.
Gdy już znalazłam się w upragnionym miejscu, nie zważając na mamę siedzącą w kuchni, pobiegłam do pokoju. Dlaczego akurat dzisiaj musieli dać wszystkim wolne w Jej pracy ? Jak widać, szczęście mi nie dopisuje. Wbiegłam do pokoju i zamknęłam go na zamek. Weszłam do łazienki i to co zobaczyłam w lustrze mnie przeraziło. Wyglądałam okropne. Cały tusz był rozmazany a włosy wyglądały jak po przejściu huraganu. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Tego Mi było trzeba. Chwili oderwania się od tego całego gówna. Nie jestem w tej szkole nawet tydzień, a już mam ochotę się z niej wynieść i nigdy nie wracać. Gdy umyta chciałam wyjść z pod prysznica, zorientowałam się, że z tego wszystkiego zapomniałam wziąć ubrań. Okryłam się ręcznikiem i wyszłam z łazienki kierując się w stronę szafy. Ubrałam luźne spodnie, biały t-shirt i spięłam włosy w koka. Zeszłam na dół i dałam mamie całusa w policzek. Czułam jak się uśmiecha. Miałam wrażenie, że nawet się nie zorientowała, że przyszłam do domu.
- Hej Lily, jak tam w szkole ?
- Całkiem fajnie - musiałam udawać, że jest okej
- To się cieszę - powiedziała i powróciła do czytania gazety
- Yyy, mamo, Ja wyjdę na pół godziny
- Dobrze, tylko uważaj na siebie - jak zwykle, musiała to powiedzieć.
Ubrałam swoje białe adidasy, kurtkę i wyszłam na dwór. Postanowiłam, że pójdę do parku.
Spacerowałam uliczkami Londynu, uważnie obserwując ludzi dookoła. Niektórzy śpieszyli się na autobus, wychodzili z dziećmi na plac zabaw, a niektórzy, szczęśliwi, uśmiechnięci trzymali się za ręcę, całowali. Pojedyncza łza spłynęła po moim policzku. Do niedawna czułam się tak samo jak te dziewczyny, które teraz widziałam. Byłam radosna, nie miałam żadnych problemow. Ale to przeszłość, którą mimo tych wszystkich pięknych chwil, chciałabym wymazać z pamięci. Usiadłam na ławce i przymknęłam na chwilę oczy. Musiałam pomyśleć, co dalej robić w sprawie z Harry'm. Otwarłam oczy i już wiedziałam.
Muszę Go zniszczyć.
Tak samo jak On chce Mnie.
Tylko różnica jest taka, że On nawet nie jest świadomy tego, że Ja o wszystkim wiem. I o to w tym właśnie chodzi.
Ma nie wiedzieć.
Ma myśleć, że wszystko idzie według Jego planu.
A gdy już będzie chciał go zakończyć, Ja mu troszeczkę pokrzyżuje plany.
Wstałam, już nieco mniej przygnębiona z ławki i poszłam w stronę pierwszej, lepszej kawiarni. Niedaleko zauważyłam napis " Coffee Heaven ". Weszłam do środka i podeszłam do kasjerki. Zamówiłam Latte Macchiato i zapłaciłam za nią. Siadłam do stolika i wpatrywałam się w obraz za oknem. Po chwili zauważyłam świetnie znaną mi osobę. Osobę, której tak bardzo nie chciałam teraz widzieć. Założyłam kaptur na głowę i gapiłam się w moją kawę. Usłyszałam jak wszedł do środka. Modliłam się w duchu aby nie siadł gdzieś obok mnie. Taa, chciałabym. Zasiadł w stoliku na przeciwko.
No co jest ?
Naprawdę ?
Dopiłam swoją kawę do końca i już chciałam wstawać, gdy wysoka postać stanęła nade mną.
- Lily ? To ty ? - fucknęłam pod nosem. Ściągnęłam kaptur.
- Jak widać - uśmiechnęłam się sztucznie
- Nie widziałem Cię nigdzie po lekcjach
- Musiałam pójść szybko do domu
- Mogłem Cię podwieźć - odparł entuzjastycznie Harry
- Nie było takiej potrzeby - powiedziałam odwracając głowę w bok
- Chyba nie masz nastroju na rozmowę
- Nie bardzo. Muszę już iść, pogadamy jakby co jutro w szkole - chciałam jak najszybciej wyjść, lecz Mnie zatrzymał. Mocno się do Mnie przytulił. Dlaczego On musi tak pięknie pachnieć ?
Po chwili poczułam Jego ciepłe wargi na swoim policzku. Mimo, iż nienawidzę tego człowieka, świetnie byłoby go teraz pocałować.
Po moich plecach przeszły ciarki gdy usłyszałam :
- Do widzenia, piękna.
Odsunęłam się od niego ale nadal byłam stanowczo za blisko.
- Do widzenia Harry - to były moje ostatnie słowa wypowiedziane w jego stronę. Wyszłam z kawiarni, udając się do domu, oszołomiona sceną, która wydarzyła się przed chwilą.
_____________________________________________
Heeej :D
Tak bardzo chciałam Was przeprosić. Rozdział miał być wcześniej ale przez natłok nauki, nie dałam go rady wcześniej napisać. W ramach rekonpensaty kolejny pojawi się jutro lub pojutrze. Wiem też, że rozdział jest nieco krotki ale pisałam go w nocy, dlatego kolejny będzie pisany w dzień i postaram się aby był dłuższy. Spodziewaliście się takiego czegoś po Harrym ? Komentarz pod poprzednim rozdziałem zmienił moje plany co do dalszej części opowiadania. Z góry dziękuje za porzucenie pomysłu, bo dalszy rozwój wydarzeń, który zmieniłam, wydaje się być lepszy niż poprzedni. Przypominam, że pojawiło się konto na asku, na którym możecie zadawać pytania Mi jak i bohaterom. http://ask.fm/TRAPHarryStylesFanfiction
Buziaczki ;*;*
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
- Lily poczekaj... - zawołał Harry.
Zdziwiona odwróciłam się do niego i popatrzyłam pytającym wzrokiem.
- Przepraszam, może nie powinienem mówić tych wszystkich rzeczy ale zrozum mnie. Co byś zrobiła gdybym Ja, Ciebie ośmieszył przed całą szkołą ? Ale to i tak jeszcze nie koniec. Bo Ty jesteś tu nowa i nikt Cię nie zna, a Mnie znają wszyscy. Nawet nie wiesz jak się czuję - powiedział wręcz błagalnym tonem. Czyżby wredny Harry to tylko jego zewnętrzna skorupa, aby ukryć to, co skrywa w wewnątrz ?
Pełna współczucia podeszłam do niego i usiadłam obok.
- Masz rację. Nie wiem jak to jest. Nie wiem co mną kierowało. Może złość, że byłeś dla mnie taki oschły. Przepraszam, jeszcze raz...
- Nie, jest w porządku. Znaczy, nie do końca, ale nie żywię do Ciebie urazy - uśmiechnął się.
- Więc co ? Zgoda ? - zaproponowałam
- Jasne - uścisnęliśmy sobie dłonie i się przytuliliśmy.
- Wracamy do szkoły ? - spytałam
- Tak - powiedział i wstaliśmy z ławki, kierując się na lekcje.
Patrzę na zegarek i widzę godzinę 14:19. Jeszcze tylko 6 minut i będę mogła nareszcie wyjść z tego W- F-u i pójść do domu. Pieprzona idiotka, Megan, specjalnie trafiła mnie dzisiaj piłką do siatki w głowę. Co za suka... jeszcze Jej za to zapłacę.
Usłyszałam gwizdek nauczyciela i krzyk, że możemy się iść już przebrać do szatni. Jak ja to mam w zwyczaju, ostatnia z niej wychodzę. Była 14:21 a nikogo już nie było. Ubrana, zamknęłam pomieszczenie i chciałam już wychodzić na korytarz, gdy usłyszałam moje imię i pewien głos. A dokładniej Harry'ego.
Chłopacy mieli dzisiaj lekcje na połowie sali, dlatego nie dziwiło mnie to, że tu są. Moja ciekawość wzięła górę i podeszłam do drzwi od ich szatni, stawając tak, aby nikt mnie nie zauważył.
- Ona naprawdę w to wszystko uwierzyła, czaisz - zaśmiał się głos z wyraźnie słyszalną chrypką. To Harry.
- Żartujesz ? Chyba nie zostawisz tak tego płazem ? - zapytał głos, którego niestety nie umiałam rozpoznać.
- Oczywiście, że nie. Nawet już mam pomysł jak się odegrać za tę akcję - nie byłam pewna czy rozmawiali o mnie, ale wnioskując, że słyszałam moje imię i ośmieszyłam Harry'ego przed wszystkimi, On chciał się zemścić.
- Noo, słynny Styles nikomu nigdy nie odpuszcza. Opowiadaj, co wymyśliłeś
- Jak byliśmy w parku to pogodziliśmy się - Harry się lekko zaśmiał, więc byłam pewna, że uwziął dwa ostatnie słowa w cudzysłów - Mam zamiar udawać miłego chłopaczka i stopniowo Ją w Sobie rozkochiwać. Wiesz, małymi kroczkami. A gdy już przyjdzie odpowiedni moment. Mam na myśli coroczny bal z okazji zakończenia roku szkolnego, to przed wszystkimi Ją rzucę. A wiesz co jest z dziewczynami, które rzucam na oczach wszystkich
- Uuu, są pośmiewiskiem - odezwał się nieznajomy głos
- Taa, to będzie najlepsza kara dla Niej. Nauczy się, że ze Mną się nie zadziera. Suka, myśli, że mnie przeprosi i tyle ? Że wszystko będę od tak wybaczał ? Nie dam Jej tej satysfakcji. Nawet nie wie w jakie gówno się wpakowała - usłyszałam gardłowy śmiech.
Nie mogę w to uwierzyć.
Nadal to do Mnie nie dociera.
Nie chcąc słyszeć dalszej rozmowy, wybiegłam z płaczem do domu, omijając wszystkich i wszystko dookoła.
Gdy już znalazłam się w upragnionym miejscu, nie zważając na mamę siedzącą w kuchni, pobiegłam do pokoju. Dlaczego akurat dzisiaj musieli dać wszystkim wolne w Jej pracy ? Jak widać, szczęście mi nie dopisuje. Wbiegłam do pokoju i zamknęłam go na zamek. Weszłam do łazienki i to co zobaczyłam w lustrze mnie przeraziło. Wyglądałam okropne. Cały tusz był rozmazany a włosy wyglądały jak po przejściu huraganu. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Tego Mi było trzeba. Chwili oderwania się od tego całego gówna. Nie jestem w tej szkole nawet tydzień, a już mam ochotę się z niej wynieść i nigdy nie wracać. Gdy umyta chciałam wyjść z pod prysznica, zorientowałam się, że z tego wszystkiego zapomniałam wziąć ubrań. Okryłam się ręcznikiem i wyszłam z łazienki kierując się w stronę szafy. Ubrałam luźne spodnie, biały t-shirt i spięłam włosy w koka. Zeszłam na dół i dałam mamie całusa w policzek. Czułam jak się uśmiecha. Miałam wrażenie, że nawet się nie zorientowała, że przyszłam do domu.
- Hej Lily, jak tam w szkole ?
- Całkiem fajnie - musiałam udawać, że jest okej
- To się cieszę - powiedziała i powróciła do czytania gazety
- Yyy, mamo, Ja wyjdę na pół godziny
- Dobrze, tylko uważaj na siebie - jak zwykle, musiała to powiedzieć.
Ubrałam swoje białe adidasy, kurtkę i wyszłam na dwór. Postanowiłam, że pójdę do parku.
Spacerowałam uliczkami Londynu, uważnie obserwując ludzi dookoła. Niektórzy śpieszyli się na autobus, wychodzili z dziećmi na plac zabaw, a niektórzy, szczęśliwi, uśmiechnięci trzymali się za ręcę, całowali. Pojedyncza łza spłynęła po moim policzku. Do niedawna czułam się tak samo jak te dziewczyny, które teraz widziałam. Byłam radosna, nie miałam żadnych problemow. Ale to przeszłość, którą mimo tych wszystkich pięknych chwil, chciałabym wymazać z pamięci. Usiadłam na ławce i przymknęłam na chwilę oczy. Musiałam pomyśleć, co dalej robić w sprawie z Harry'm. Otwarłam oczy i już wiedziałam.
Muszę Go zniszczyć.
Tak samo jak On chce Mnie.
Tylko różnica jest taka, że On nawet nie jest świadomy tego, że Ja o wszystkim wiem. I o to w tym właśnie chodzi.
Ma nie wiedzieć.
Ma myśleć, że wszystko idzie według Jego planu.
A gdy już będzie chciał go zakończyć, Ja mu troszeczkę pokrzyżuje plany.
Wstałam, już nieco mniej przygnębiona z ławki i poszłam w stronę pierwszej, lepszej kawiarni. Niedaleko zauważyłam napis " Coffee Heaven ". Weszłam do środka i podeszłam do kasjerki. Zamówiłam Latte Macchiato i zapłaciłam za nią. Siadłam do stolika i wpatrywałam się w obraz za oknem. Po chwili zauważyłam świetnie znaną mi osobę. Osobę, której tak bardzo nie chciałam teraz widzieć. Założyłam kaptur na głowę i gapiłam się w moją kawę. Usłyszałam jak wszedł do środka. Modliłam się w duchu aby nie siadł gdzieś obok mnie. Taa, chciałabym. Zasiadł w stoliku na przeciwko.
No co jest ?
Naprawdę ?
Dopiłam swoją kawę do końca i już chciałam wstawać, gdy wysoka postać stanęła nade mną.
- Lily ? To ty ? - fucknęłam pod nosem. Ściągnęłam kaptur.
- Jak widać - uśmiechnęłam się sztucznie
- Nie widziałem Cię nigdzie po lekcjach
- Musiałam pójść szybko do domu
- Mogłem Cię podwieźć - odparł entuzjastycznie Harry
- Nie było takiej potrzeby - powiedziałam odwracając głowę w bok
- Chyba nie masz nastroju na rozmowę
- Nie bardzo. Muszę już iść, pogadamy jakby co jutro w szkole - chciałam jak najszybciej wyjść, lecz Mnie zatrzymał. Mocno się do Mnie przytulił. Dlaczego On musi tak pięknie pachnieć ?
Po chwili poczułam Jego ciepłe wargi na swoim policzku. Mimo, iż nienawidzę tego człowieka, świetnie byłoby go teraz pocałować.
Po moich plecach przeszły ciarki gdy usłyszałam :
- Do widzenia, piękna.
Odsunęłam się od niego ale nadal byłam stanowczo za blisko.
- Do widzenia Harry - to były moje ostatnie słowa wypowiedziane w jego stronę. Wyszłam z kawiarni, udając się do domu, oszołomiona sceną, która wydarzyła się przed chwilą.
_____________________________________________
Heeej :D
Tak bardzo chciałam Was przeprosić. Rozdział miał być wcześniej ale przez natłok nauki, nie dałam go rady wcześniej napisać. W ramach rekonpensaty kolejny pojawi się jutro lub pojutrze. Wiem też, że rozdział jest nieco krotki ale pisałam go w nocy, dlatego kolejny będzie pisany w dzień i postaram się aby był dłuższy. Spodziewaliście się takiego czegoś po Harrym ? Komentarz pod poprzednim rozdziałem zmienił moje plany co do dalszej części opowiadania. Z góry dziękuje za porzucenie pomysłu, bo dalszy rozwój wydarzeń, który zmieniłam, wydaje się być lepszy niż poprzedni. Przypominam, że pojawiło się konto na asku, na którym możecie zadawać pytania Mi jak i bohaterom. http://ask.fm/TRAPHarryStylesFanfiction
Buziaczki ;*;*
środa, 11 grudnia 2013
ROZDZIAŁ 2
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
- Co ona tu robi ? - wykrzyczał Harry
- Przyszła zjeść z nami lunch - powiedział spokojnie Liam.
No i po co ja tu przychodziłam...
- Po moim trupie ! Jeśli ona tu zostanie to ja stąd idę !
- Co ona ci takiego zrobiła ? Nawet jej nie znasz - bronił mnie Liam. Miło z jego strony.
- Nic mnie to kurwa nie obchodzi. I wiesz co ? Nie mam nawet ochoty jej poznawać ! Myśli, że jest nowa w szkole, bogata i wszystko jej można ? - mówił Harry.
Pieprzony dupek...
- Pojebało Cię ? To ty masz do mnie jakieś aluzje odkąd tylko mnie zobaczyłeś. O co ci chodzi ? I kto powiedział, że ja kurwa jestem bogata ? Człowieku, ty masz jakiś problem ? - wybuchłam. Podszedł do mnie i powiedział prosto w twarz :
- Tak, ty nim jesteś - oznajmił mi po czym wyszedł ze stołówki trzaskając drzwiami. Dopiero teraz zauważyłam, że wszyscy się na mnie gapią. Zajebiście... Co za kretyn ! Za kogo on się uważa ? Nic o mnie nie wie ! NIC ! Nie jestem bogata, może na taką wyglądam ale wcale tak nie jest. On nie ma prawa mnie osądzać. Pożałuje, że zaczął ze mną tą wojnę...
Właśnie zadzwonił dzwonek, który mógł oznaczać tylko jedno. Koniec lekcji. Wyszłam szybko z klasy i udałam się do szafki po ubrania. Mam dość dzisiejszego dnia. Chcę się jak najszybciej znaleźć w domu. Gdy wyszłam ze szkoły, piechotą kierowałam się w stronę domu. Pech, pogoda się pogorszyła. Padało. Założyłam kaptur na głowę i szłam przed siebie. Po 5 minutach drogi doszłam do pasów. Czekałam na zielone światło. Niedaleko widziałam stojące na światłach czarne auto. Ale nie to przykuło moja uwagę, lecz osoba prowadząca. Tak, jestem pewna. Harry.
Po chwili ruszył. Chyba mnie zauważył bo przez chwilę patrzał się w moją stronę po czym przyśpieszył. O nie, on chyba nie... KURWA. Co za palant. Specjalnie mnie ochlapał. Masz przejebane Styles. Lepiej żeby Cię jutro w szkole nie było. Wkurzona po 10 minutach doszłam do domu. Weszłam do środka trzaskając drzwiami. Mamy jeszcze nie ma. Może nawet lepiej. Pobiegłam na górę do swojej łazienki, aby się przebrać. Wygrzebałam z szafy czarną bokserkę i jakieś luźne spodnie dresowe. Jeeej, jaka ja jestem głodna. Zeszłam na dół do lodówki i jak ją otworzyłam od razu mi się humor poprawił. Spaghetti. Odgrzałam sobie obiad i wróciłam z powrotem na górę. Usiadłam na łóżku i włączyłam telewizor. Tak naprawdę to wcale go nie oglądałam. Cały czas się zastanawiam, co mogłabym zrobić, żeby wkurzyć Harry'ego. Praktycznie go nie znam. Mogłabym trochę poczekać. W sumie mogłabym jutro wcześniej być przed szkołą i czekać gdzieś na niego a później go śledzić. Na pewno jest coś o czym nikt nie wie i Harry nie chciałby żeby się dowiedział. Tak, tak właśnie zrobię.
Śpiąca jestem. Chyba się położę. Mama i tak mnie obudzi jak przyjdzie z pracy. Po chwili już spałam.
- Kochanie, skarbie wstawaj - eeeej noo, kto mnie budzi
- Lily, słoneczko bo w nocy nie zaśniesz
- O, mama ! - wstałam i ją przytuliłam
- No to opowiadaj, jak tam w szkole ?- zapytała, a ja nie wiedziałam czy mówić jej o tym dupku
- Naprawdę fajnie, mili ludzie tam są - powiedziałam z udawanym uśmieszkiem
- To świetnie, będę na dole gdyby co - powiedziała i kierowała się do wyjścia, gdy zatrzymała się przy drzwiach
- Lily, bądź ostrożna
- Tak mamo, wiem
Uśmiechnęła się i wyszła z pokoju.
19:30
Zaraz umrę z nudów. Przełączyłam sobie na jakieś reality-show i oglądałam. Nawet się nie zorientowałam a była już 21:25. Chyba jednak się położę spać. W końcu rano trzeba wcześniej wstać. Czas wcielić w życie mój mały plan...
Głośny alarm zadzwonił dzwonić tuż obok mojego ucha. Czas się zbierać do szkoły. Wstałam z łożka i robiłam to samo co każdego ranka. Ubrana dzisiaj byłam w czarne rurki, bluzke w serek i czarne vansy. Nareszcie świeciło słońce. Wyszłam do szkoły i po 20 minutach już byłam na miejscu. Stanęłam sobie w takim miejscu, aby nikt nie mógł mnie zobaczyć. Czekałam na NIEGO. Po 10 minutach na parking przyjechał Harry. Wyszedł z auta i zdziwiłam się, bo o dziwo, nie poszedł do szkoły tylko w kierunku parku. Raz się żyję, idę za nim. Siadł na ławce i dzwonił do kogoś. Skryłam się za drzewem, tak aby nie mógł mnie zobaczyć. Na szczęście, ja go doskonale widziałam. Po 5 minutach rozmowy, nadal się nic nie działo. Już chciałam iść, gdy zobaczyłam coś czego po nim bym się nie spodziewała. Przynajmniej wnioskując po jego wczorajszym zachowaniu.
On płakał.
Wahałam się czy zrobić coś czego będę później żałowała ale postanowiłam, że nie dam się. Może to być naprawdę okropne ale ja musiałam to zrobić. On musi się wreszcie ode mnie odczepić. Wróciłam się szybko do szkoły i udałam się na lekcje. Teraz tylko czekam na lunch...
Wreszcie nadszedł długo wyczekiwany przeze mnie moment. Potrzebowałam jeszcze tylko numery wszystkich osób z mojej szkoły. Wymyślę coś jeszcze. Udałam się na stołówkę i szukałam wolnego miejsca. Zauważyłam, że ktoś do mnie machał. Liam.
Przy stoliku nie było Harry;ego, dlatego postanowiłam, że dosiądę się do nich.
- Cześć - powiedziałam cicho do nich
- Cześć, siadaj - wskazałą mi Danielle miejsce obok siebie - ja muszę na chwile gdzieś iść. Liam, popilnuj mi telefonu - powiedziała
- Jasne - położyła telefon na stole i poszła.
Wszyscy byli zajęci rozmawianiem ze sobą. Telefon leżał. Postanowiłam wykorzystać sytuację i po kryjomu wzięłam telefon Danielle ze stołu. Nie powinnam tego robić ale to silniejsze ode mnie. Spisałam sobie szybko numery osób wielu osób i niezauważona, odłożyłam telefon na swoje poprzednie miejsce. Lily, będziesz silna, zrób to. Na trzy. Raz...dwa...trzy...
Zrobione. A może raczej wysłane.
Nie myśląc o tym, co przed chwilą zrobiłam włączyłam się do rozmowy z Louisem i Niallem. Po 10 minutach usłyszałam mocny trzask drzwiami.
Zaczyna się.
- Ty jebana dziwko, ty to zrobiłaś - wydarł się na mnie nie kto inny jak Harry
- Co ? - udawałam głupią
- Nie udawaj. Wysłałaś zdjęcie
- Masz racje ja to zrobiłam. żebyś wreszcie się ode mnie odwalił. Żebyś miał nauczkę za to jak mnie traktujesz
- Zrobiłaś to bo trochę po księżniczce naryczałem i ochlapałem ją na ulicy ? - powiedział coraz bardziej wkurzony
- O co chodzi ? - spytał się Steve
- O co chodzi ? Spójrz w telefon, pewnie wszyscy to mają - powiedział a raczej wydarł się Harry.
Po chwili widziałam jak wszyscy z naszego stolika wyciągają telefony i ich wyraz twarzy niemal natomiast się zmienił
- Harry ona nie wiedziała - bronił mnie Liam. Ale o czym nie wiedziałam ?
- Obchodzi mnie to tyle co nic. Teraz jestem pośmiewiskiem w całej szkole - powiedział po czym zwrócił się do mnie - wiedziałem, że odkąd pojawiłaś się w tej szkole, będą z tobą same problemy. Jak widać, nie pomyliłem się - powiedział i wyszedł ze stołówki
- Lily, dlaczego wysłałaś wszystkim zdjęcie na którym, on płacze ? - spytał się nad wyraz spokojnie Liam
- Chciałam, żeby poczuł się tak jak ja. Chciałam, żeby był upokorzony przed wszystkimi. A przecież pan wielki Harry nie często płacze ? Prawda ? Dlatego to uwieczniłam na zdjęciu i wysłałam wszystkim.
- Tak, on nigdy nie płacze. A jak już to wtedy kiedy rozmawia ze swoją siostrą przez telefon. Lily, niepotrzebnie to zrobiłaś.
- A czemu niby płacze jak rozmawia z siostrą ? - spytałam
- Bo jego siostra jest chora na raka, jeśli Harry płakał to prawdopodobnie jej stan się pogorszył - powiedział smutny Liam.
- O boże - tylko tyle zdołałam z siebie wydusić. Co ja zrobiłam. Idiotka. Idiotka. Idiotka.
Nie wybaczę sobie tego. Jak mogłam być taką suką. Muszę znaleźć Harry'ego i go przeprosić. Nic innego mi nie przyszło do głowy jak park. Pobiegłam tam i zauważyłam go na tej samej ławce co siedział rano. Był przygnębiony. Postanowiłam, że podejdę do niego i przeproszę.
- Harry, ja Cię naprawdę przepraszam, nie wiedział... - przerwał mi
- Tak, skąd ty to mogłaś wiedzieć. Nic o mnie kurwa nie wiesz. Bogata księżniczka myślała, że zawojuje u nas w szkole. Ups. Muszę Cię rozczarować. Coś Ci nie wyjdzie - powiedział nawet nie spoglądając na mnie
- Jezuu, człowieku przepraszam, ok ? Odwale się od Ciebie jeśli tak bardzo tego chcesz
- Było by miło - dupekdupekdupek
- A, jeszcze jedno. Nie jestem bogata. Nie jestem księżniczką. Nic nie wiesz ani o mnie ani o moim życiu. Może gdybyś po prostu mnie lepiej poznał, to byś się o tym przekonał - po tym bez dalszych tłumaczeń opuściłam park i postanowiłam już nie wracać do szkoły.
- Lily poczekaj...
_____________________________________________
Heeej :D
Jak się podoba rozdział ? Bo mi tak średnio :/
Miał być wczoraj ale wieczorem dopiero go pisałam i wstawiłam dzisiaj.Pewnie zauważyliście, że u góry pojawiły się zakładki i m.in jest tam zakładka " Ask " tam możecie zadawać pytania naszym bohaterom. Myślę, że nowy rozdział powinien byc po weekendzie, jeżeli się wyrobię bo nie będzie mnie ;/ Ale póki co, bądźmy dobrej myśli :)) http://ask.fm/TRAPHarryStylesFanfiction
Buziaczki ;*;*
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
- Co ona tu robi ? - wykrzyczał Harry
- Przyszła zjeść z nami lunch - powiedział spokojnie Liam.
No i po co ja tu przychodziłam...
- Po moim trupie ! Jeśli ona tu zostanie to ja stąd idę !
- Co ona ci takiego zrobiła ? Nawet jej nie znasz - bronił mnie Liam. Miło z jego strony.
- Nic mnie to kurwa nie obchodzi. I wiesz co ? Nie mam nawet ochoty jej poznawać ! Myśli, że jest nowa w szkole, bogata i wszystko jej można ? - mówił Harry.
Pieprzony dupek...
- Pojebało Cię ? To ty masz do mnie jakieś aluzje odkąd tylko mnie zobaczyłeś. O co ci chodzi ? I kto powiedział, że ja kurwa jestem bogata ? Człowieku, ty masz jakiś problem ? - wybuchłam. Podszedł do mnie i powiedział prosto w twarz :
- Tak, ty nim jesteś - oznajmił mi po czym wyszedł ze stołówki trzaskając drzwiami. Dopiero teraz zauważyłam, że wszyscy się na mnie gapią. Zajebiście... Co za kretyn ! Za kogo on się uważa ? Nic o mnie nie wie ! NIC ! Nie jestem bogata, może na taką wyglądam ale wcale tak nie jest. On nie ma prawa mnie osądzać. Pożałuje, że zaczął ze mną tą wojnę...
Właśnie zadzwonił dzwonek, który mógł oznaczać tylko jedno. Koniec lekcji. Wyszłam szybko z klasy i udałam się do szafki po ubrania. Mam dość dzisiejszego dnia. Chcę się jak najszybciej znaleźć w domu. Gdy wyszłam ze szkoły, piechotą kierowałam się w stronę domu. Pech, pogoda się pogorszyła. Padało. Założyłam kaptur na głowę i szłam przed siebie. Po 5 minutach drogi doszłam do pasów. Czekałam na zielone światło. Niedaleko widziałam stojące na światłach czarne auto. Ale nie to przykuło moja uwagę, lecz osoba prowadząca. Tak, jestem pewna. Harry.
Po chwili ruszył. Chyba mnie zauważył bo przez chwilę patrzał się w moją stronę po czym przyśpieszył. O nie, on chyba nie... KURWA. Co za palant. Specjalnie mnie ochlapał. Masz przejebane Styles. Lepiej żeby Cię jutro w szkole nie było. Wkurzona po 10 minutach doszłam do domu. Weszłam do środka trzaskając drzwiami. Mamy jeszcze nie ma. Może nawet lepiej. Pobiegłam na górę do swojej łazienki, aby się przebrać. Wygrzebałam z szafy czarną bokserkę i jakieś luźne spodnie dresowe. Jeeej, jaka ja jestem głodna. Zeszłam na dół do lodówki i jak ją otworzyłam od razu mi się humor poprawił. Spaghetti. Odgrzałam sobie obiad i wróciłam z powrotem na górę. Usiadłam na łóżku i włączyłam telewizor. Tak naprawdę to wcale go nie oglądałam. Cały czas się zastanawiam, co mogłabym zrobić, żeby wkurzyć Harry'ego. Praktycznie go nie znam. Mogłabym trochę poczekać. W sumie mogłabym jutro wcześniej być przed szkołą i czekać gdzieś na niego a później go śledzić. Na pewno jest coś o czym nikt nie wie i Harry nie chciałby żeby się dowiedział. Tak, tak właśnie zrobię.
Śpiąca jestem. Chyba się położę. Mama i tak mnie obudzi jak przyjdzie z pracy. Po chwili już spałam.
- Kochanie, skarbie wstawaj - eeeej noo, kto mnie budzi
- Lily, słoneczko bo w nocy nie zaśniesz
- O, mama ! - wstałam i ją przytuliłam
- No to opowiadaj, jak tam w szkole ?- zapytała, a ja nie wiedziałam czy mówić jej o tym dupku
- Naprawdę fajnie, mili ludzie tam są - powiedziałam z udawanym uśmieszkiem
- To świetnie, będę na dole gdyby co - powiedziała i kierowała się do wyjścia, gdy zatrzymała się przy drzwiach
- Lily, bądź ostrożna
- Tak mamo, wiem
Uśmiechnęła się i wyszła z pokoju.
19:30
Zaraz umrę z nudów. Przełączyłam sobie na jakieś reality-show i oglądałam. Nawet się nie zorientowałam a była już 21:25. Chyba jednak się położę spać. W końcu rano trzeba wcześniej wstać. Czas wcielić w życie mój mały plan...
Głośny alarm zadzwonił dzwonić tuż obok mojego ucha. Czas się zbierać do szkoły. Wstałam z łożka i robiłam to samo co każdego ranka. Ubrana dzisiaj byłam w czarne rurki, bluzke w serek i czarne vansy. Nareszcie świeciło słońce. Wyszłam do szkoły i po 20 minutach już byłam na miejscu. Stanęłam sobie w takim miejscu, aby nikt nie mógł mnie zobaczyć. Czekałam na NIEGO. Po 10 minutach na parking przyjechał Harry. Wyszedł z auta i zdziwiłam się, bo o dziwo, nie poszedł do szkoły tylko w kierunku parku. Raz się żyję, idę za nim. Siadł na ławce i dzwonił do kogoś. Skryłam się za drzewem, tak aby nie mógł mnie zobaczyć. Na szczęście, ja go doskonale widziałam. Po 5 minutach rozmowy, nadal się nic nie działo. Już chciałam iść, gdy zobaczyłam coś czego po nim bym się nie spodziewała. Przynajmniej wnioskując po jego wczorajszym zachowaniu.
On płakał.
Wahałam się czy zrobić coś czego będę później żałowała ale postanowiłam, że nie dam się. Może to być naprawdę okropne ale ja musiałam to zrobić. On musi się wreszcie ode mnie odczepić. Wróciłam się szybko do szkoły i udałam się na lekcje. Teraz tylko czekam na lunch...
Wreszcie nadszedł długo wyczekiwany przeze mnie moment. Potrzebowałam jeszcze tylko numery wszystkich osób z mojej szkoły. Wymyślę coś jeszcze. Udałam się na stołówkę i szukałam wolnego miejsca. Zauważyłam, że ktoś do mnie machał. Liam.
Przy stoliku nie było Harry;ego, dlatego postanowiłam, że dosiądę się do nich.
- Cześć - powiedziałam cicho do nich
- Cześć, siadaj - wskazałą mi Danielle miejsce obok siebie - ja muszę na chwile gdzieś iść. Liam, popilnuj mi telefonu - powiedziała
- Jasne - położyła telefon na stole i poszła.
Wszyscy byli zajęci rozmawianiem ze sobą. Telefon leżał. Postanowiłam wykorzystać sytuację i po kryjomu wzięłam telefon Danielle ze stołu. Nie powinnam tego robić ale to silniejsze ode mnie. Spisałam sobie szybko numery osób wielu osób i niezauważona, odłożyłam telefon na swoje poprzednie miejsce. Lily, będziesz silna, zrób to. Na trzy. Raz...dwa...trzy...
Zrobione. A może raczej wysłane.
Nie myśląc o tym, co przed chwilą zrobiłam włączyłam się do rozmowy z Louisem i Niallem. Po 10 minutach usłyszałam mocny trzask drzwiami.
Zaczyna się.
- Ty jebana dziwko, ty to zrobiłaś - wydarł się na mnie nie kto inny jak Harry
- Co ? - udawałam głupią
- Nie udawaj. Wysłałaś zdjęcie
- Masz racje ja to zrobiłam. żebyś wreszcie się ode mnie odwalił. Żebyś miał nauczkę za to jak mnie traktujesz
- Zrobiłaś to bo trochę po księżniczce naryczałem i ochlapałem ją na ulicy ? - powiedział coraz bardziej wkurzony
- O co chodzi ? - spytał się Steve
- O co chodzi ? Spójrz w telefon, pewnie wszyscy to mają - powiedział a raczej wydarł się Harry.
Po chwili widziałam jak wszyscy z naszego stolika wyciągają telefony i ich wyraz twarzy niemal natomiast się zmienił
- Harry ona nie wiedziała - bronił mnie Liam. Ale o czym nie wiedziałam ?
- Obchodzi mnie to tyle co nic. Teraz jestem pośmiewiskiem w całej szkole - powiedział po czym zwrócił się do mnie - wiedziałem, że odkąd pojawiłaś się w tej szkole, będą z tobą same problemy. Jak widać, nie pomyliłem się - powiedział i wyszedł ze stołówki
- Lily, dlaczego wysłałaś wszystkim zdjęcie na którym, on płacze ? - spytał się nad wyraz spokojnie Liam
- Chciałam, żeby poczuł się tak jak ja. Chciałam, żeby był upokorzony przed wszystkimi. A przecież pan wielki Harry nie często płacze ? Prawda ? Dlatego to uwieczniłam na zdjęciu i wysłałam wszystkim.
- Tak, on nigdy nie płacze. A jak już to wtedy kiedy rozmawia ze swoją siostrą przez telefon. Lily, niepotrzebnie to zrobiłaś.
- A czemu niby płacze jak rozmawia z siostrą ? - spytałam
- Bo jego siostra jest chora na raka, jeśli Harry płakał to prawdopodobnie jej stan się pogorszył - powiedział smutny Liam.
- O boże - tylko tyle zdołałam z siebie wydusić. Co ja zrobiłam. Idiotka. Idiotka. Idiotka.
Nie wybaczę sobie tego. Jak mogłam być taką suką. Muszę znaleźć Harry'ego i go przeprosić. Nic innego mi nie przyszło do głowy jak park. Pobiegłam tam i zauważyłam go na tej samej ławce co siedział rano. Był przygnębiony. Postanowiłam, że podejdę do niego i przeproszę.
- Harry, ja Cię naprawdę przepraszam, nie wiedział... - przerwał mi
- Tak, skąd ty to mogłaś wiedzieć. Nic o mnie kurwa nie wiesz. Bogata księżniczka myślała, że zawojuje u nas w szkole. Ups. Muszę Cię rozczarować. Coś Ci nie wyjdzie - powiedział nawet nie spoglądając na mnie
- Jezuu, człowieku przepraszam, ok ? Odwale się od Ciebie jeśli tak bardzo tego chcesz
- Było by miło - dupekdupekdupek
- A, jeszcze jedno. Nie jestem bogata. Nie jestem księżniczką. Nic nie wiesz ani o mnie ani o moim życiu. Może gdybyś po prostu mnie lepiej poznał, to byś się o tym przekonał - po tym bez dalszych tłumaczeń opuściłam park i postanowiłam już nie wracać do szkoły.
- Lily poczekaj...
_____________________________________________
Heeej :D
Jak się podoba rozdział ? Bo mi tak średnio :/
Miał być wczoraj ale wieczorem dopiero go pisałam i wstawiłam dzisiaj.Pewnie zauważyliście, że u góry pojawiły się zakładki i m.in jest tam zakładka " Ask " tam możecie zadawać pytania naszym bohaterom. Myślę, że nowy rozdział powinien byc po weekendzie, jeżeli się wyrobię bo nie będzie mnie ;/ Ale póki co, bądźmy dobrej myśli :)) http://ask.fm/TRAPHarryStylesFanfiction
Buziaczki ;*;*
sobota, 7 grudnia 2013
ROZDZIAŁ 1
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Ugh.
Mój alarm znów dał o sobie znać. W sumie, jak co dzień.
Czas wstawać. Powolnym krokiem zwlekłam się z łóżka i ruszyłam w stronę łazienki aby wykonać poranne czynności. Po 15 minutach, ubrana zeszłam na dół. Na lodówce wisiała karteczka. Podeszłam i przeczytałam co na niej pisało : " Pojechałam do pracy. Powinnam wrócić około 18. Obiad masz w lodówce. Powodzenia pierwszego dnia w szkole. Kocham Cię. Mama ".
Uśmiechnęłam się do siebie i wzięłam się za robienie tostów. Mmmm... pychotka.
Gdy już zjadłam śniadanie ubrałam moje czarne vansy, kurtkę i wyszłam do szkoły. Piechotą miałam do niej około 15 minut, więc nie było tak źle. Gdy już znajdowałam się niedaleko niej, zauważyłam, że przypatrywało mi się kilkoro chłopaków. Dokładnie siódemka.
Gdy tylko zauważyli, że na nich spoglądam, to lekko się do mnie uśmiechnęli. No może oprócz jednego. Chłopak z lokami na głowie.
Przystojny.
Nadal mi się przyglądali. Ugh, to robi się już irytujące. Ruszyłam szybkim krokiem w stronę wejścia do szkoły.
Gdy byłam już w środku udałam się do sekretariatu po plan lekcji.
Z tego co wyczytałam to pierwszą lekcję będę miała w sali 242.
Biologia.
Z trudnością znalazłam szafki. Gdy już się rozebrałam, poszłam w stronę sali biologicznej. Dzwonek zadzwonił równo z moim przyjściem pod salę. Udałam się do ostatniej ławki z nadzieją, że nie będę się zbytnio rzucać w oczy. Po chwili wszyscy zaczęli zajmować swoje miejsca. Dziwnie się tu czułam. Inni się tu znali tylko ja jestem ta NOWA. Nie znam NIKOGO.
Do klasy weszła ta grupka chłopaków co widziałam przed szkołą. Wszystkie ławki były zajęte prócz dwóch przede mną. Szóstka zajęła miejsce,a siódmy chłopak siadł obok mnie z uwagi na to, że ławki były trzyosobowe i nie było już miejsca. Ups.
Zgaduję, że to było jego miejsce.
- Cześć, jestem Liam - odezwał się nieznajomy.
- Yyy, Lily - odpowiedziałam nieśmiało
- Z tego co wiem jesteś to nowa. Pewnie trudno będzie Ci się tu odnaleźć, zwłaszcza, że jest środek semestru - powiedział. Pff... tak jakby go to obchodziło
- Taa - odpowiedziałam obojętnie
- Umm, może chciałabyś siedzieć ze mną i z moimi przyjaciółmi na stołówce podczas lunchu ?
- Jeśli chcesz być miły, żeby mnie zaciągnąć do łóżka to od razu mówię, że Ci to nie wyjdzie - powiedziałam a on się zaczął śmiać.
- Hahahahaha ja mam dziewczynę - właśnie w tej chwili spaliłam buraka
- Przepraszam, po prostu... - przerwał mi
- Nie, jest ok. To co ? Siedzisz z nami ? Tylko z góry mówię, że będą jeszcze dziewczyny.
- Nie chciałabym się nikomu narzucać
- Weź nie gadaj bzdur. W końcu to ja Ci to zaproponowałem - powiedział z uśmiechem
- Jeśli to nie będzie kłopot
- To świetnie - uśmiechnął się szeroko i skupił wzrok na nauczycielce
- Liam ?
- Tak ?
- Dlaczego mi to zaproponowałeś ? Nawet mnie nie znasz. Nie rozmawialiśmy nigdy.
- Widziałaś, że z moimi kumplami obserwowaliśmy Cię jak szłaś do szkoły. Wiedzieliśmy, że jesteś nowa bo znamy każdego stąd, a Ciebie tu nigdy nie było. Dlatego pomyślałem, że miło będzie Ci to zaoferować. W końcu nikomu nie jest łatwo w nowej szkole. Tym bardziej, że jest połowa roku szkolnego - uśmiechnął się przyjaźnie
- Aha - powiedziałam i usłyszałam, że nauczycielka której nie znałam nazwiska zaczęła mnie wołać żebym wyszła na środek. Taaak, jeszcze tego mi brakowało. Nie cierpię być w centrum uwagi. Niechętnie wstałam i stanęłam obok starszej kobiety.
- A więc, to jest Lily. Będzie od dzisiaj z wami chodziła do klasy. Mam nadzieję, że ją ciepło przyjmiecie
- Cześć - odezwałam się cicho do nich i usiadłam z powrotem na swoje miejsce. Resztę lekcji minęło na słuchaniu wymagań co do przedmiotu. Nuuudyyy...
Po najdłuższych 45 minutach mojego życia zadzwonił dzwonek. Następna była matma. Już skaczę ze szczęścia. W starej szkole miałam na semestr 2. Po przerwie czekałam spokojnie na korytarzu aż wszyscy wejdą do klasy aby przypadkiem nikomu nie zająć miejsca. Gdy już sama weszłam do środka nie byłam zadowolona. Została jedyna wolna ławka w drugim rzędzie albo miejsce koło jakiegoś jak się domyślam kujona. Myślałam raczej, że będę gdzieś na tyłach siedziała no ale cóż. Usiadłam tam i do klasy wszedł lokowaty chłopak, którego widziałam przed szkołą. Nic nie mówiąc zmierzal... w moim kierunku.
- Wara mała, to moja ławka - powiedział oschle. O nie kolego, tak to my gadać nie będziemy !
- Mała powiadasz ? - wstałam i sięgałam mu do brody - No chyba raczej nie ! Małe to pewnie jest to co masz w spodniach - usłyszałam śmiech klasy. Jest dobrze. - Podpisana gdzieś jest, że mówisz, że to twoja ławka ? Ja nie zamiaru się nigdzie wybierać. Tobie zawsze może zosatć siąść obok mnie - uśmiechnęłam się sztucznie
- O co wy się kłócicie ? - zapytał nauczyciel - Przecież Harry usiądź z nią w tej ławce albo idź do Tristana
Pomyślałam sobie, że siądzie ze mną bo raczej ON nie poszedłby do kujona.
- Wolę siedzieć z kujonem , niż z pyskatą szmatą którą i tak się nikt nigdy nie zainteresuje. Ałć. Zabolało.
- Uspokujcie się i siadajcie - powiedział nauczyciel
Chłopak mnie wyminął a ja usiadłam z powrotem na krześle. Zanim jednak to zrobiłam, pokazałam mu środkowy palec.
Póki co, świetnie się zapowiada, nie ma co !
Około godziny 12.30 wybrałam się na stołówkę. Szukałam wzrokiem Liama. Okazało się jednak, że to on znalazł szybciej mnie.
- Lily, chodź. Zaprowadzę Cię do stolika - złapał moją rękę i zaczął mnie prowadzić. W końcu doszliśmy do wielkiego stołu przy którym siedziało dużo osób
- To jest Lily, Lily poznaj moich przyjaciół - powiedział Liam i nagle wzrok wszystkich spoczął na mnie
- Co ona tu robi ? - wykrzyczał Harry
_____________________________________________
Heeej :D
I jak rozdział 1 ? Podoba Wam się ?
Co myślicie o zachowaniu Harry'ego w stosunku do Lily ? :) Wiem, trochę krótki ale postaram się aby następne były dłuższe.
Odbiegając od tematu... Jak tam mikołajki ? Co dostaliście :))
Myślę, że jeśli się wyrobię i ze szkołą nie będzie tak źle, to rozdział powinien pojawić się w środę lub czwartek ale nie obiecuję :)
Buziaczki ;*;*
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Ugh.
Mój alarm znów dał o sobie znać. W sumie, jak co dzień.
Czas wstawać. Powolnym krokiem zwlekłam się z łóżka i ruszyłam w stronę łazienki aby wykonać poranne czynności. Po 15 minutach, ubrana zeszłam na dół. Na lodówce wisiała karteczka. Podeszłam i przeczytałam co na niej pisało : " Pojechałam do pracy. Powinnam wrócić około 18. Obiad masz w lodówce. Powodzenia pierwszego dnia w szkole. Kocham Cię. Mama ".
Uśmiechnęłam się do siebie i wzięłam się za robienie tostów. Mmmm... pychotka.
Gdy już zjadłam śniadanie ubrałam moje czarne vansy, kurtkę i wyszłam do szkoły. Piechotą miałam do niej około 15 minut, więc nie było tak źle. Gdy już znajdowałam się niedaleko niej, zauważyłam, że przypatrywało mi się kilkoro chłopaków. Dokładnie siódemka.
Gdy tylko zauważyli, że na nich spoglądam, to lekko się do mnie uśmiechnęli. No może oprócz jednego. Chłopak z lokami na głowie.
Przystojny.
Nadal mi się przyglądali. Ugh, to robi się już irytujące. Ruszyłam szybkim krokiem w stronę wejścia do szkoły.
Gdy byłam już w środku udałam się do sekretariatu po plan lekcji.
Z tego co wyczytałam to pierwszą lekcję będę miała w sali 242.
Biologia.
Z trudnością znalazłam szafki. Gdy już się rozebrałam, poszłam w stronę sali biologicznej. Dzwonek zadzwonił równo z moim przyjściem pod salę. Udałam się do ostatniej ławki z nadzieją, że nie będę się zbytnio rzucać w oczy. Po chwili wszyscy zaczęli zajmować swoje miejsca. Dziwnie się tu czułam. Inni się tu znali tylko ja jestem ta NOWA. Nie znam NIKOGO.
Do klasy weszła ta grupka chłopaków co widziałam przed szkołą. Wszystkie ławki były zajęte prócz dwóch przede mną. Szóstka zajęła miejsce,a siódmy chłopak siadł obok mnie z uwagi na to, że ławki były trzyosobowe i nie było już miejsca. Ups.
Zgaduję, że to było jego miejsce.
- Cześć, jestem Liam - odezwał się nieznajomy.
- Yyy, Lily - odpowiedziałam nieśmiało
- Z tego co wiem jesteś to nowa. Pewnie trudno będzie Ci się tu odnaleźć, zwłaszcza, że jest środek semestru - powiedział. Pff... tak jakby go to obchodziło
- Taa - odpowiedziałam obojętnie
- Umm, może chciałabyś siedzieć ze mną i z moimi przyjaciółmi na stołówce podczas lunchu ?
- Jeśli chcesz być miły, żeby mnie zaciągnąć do łóżka to od razu mówię, że Ci to nie wyjdzie - powiedziałam a on się zaczął śmiać.
- Hahahahaha ja mam dziewczynę - właśnie w tej chwili spaliłam buraka
- Przepraszam, po prostu... - przerwał mi
- Nie, jest ok. To co ? Siedzisz z nami ? Tylko z góry mówię, że będą jeszcze dziewczyny.
- Nie chciałabym się nikomu narzucać
- Weź nie gadaj bzdur. W końcu to ja Ci to zaproponowałem - powiedział z uśmiechem
- Jeśli to nie będzie kłopot
- To świetnie - uśmiechnął się szeroko i skupił wzrok na nauczycielce
- Liam ?
- Tak ?
- Dlaczego mi to zaproponowałeś ? Nawet mnie nie znasz. Nie rozmawialiśmy nigdy.
- Widziałaś, że z moimi kumplami obserwowaliśmy Cię jak szłaś do szkoły. Wiedzieliśmy, że jesteś nowa bo znamy każdego stąd, a Ciebie tu nigdy nie było. Dlatego pomyślałem, że miło będzie Ci to zaoferować. W końcu nikomu nie jest łatwo w nowej szkole. Tym bardziej, że jest połowa roku szkolnego - uśmiechnął się przyjaźnie
- Aha - powiedziałam i usłyszałam, że nauczycielka której nie znałam nazwiska zaczęła mnie wołać żebym wyszła na środek. Taaak, jeszcze tego mi brakowało. Nie cierpię być w centrum uwagi. Niechętnie wstałam i stanęłam obok starszej kobiety.
- A więc, to jest Lily. Będzie od dzisiaj z wami chodziła do klasy. Mam nadzieję, że ją ciepło przyjmiecie
- Cześć - odezwałam się cicho do nich i usiadłam z powrotem na swoje miejsce. Resztę lekcji minęło na słuchaniu wymagań co do przedmiotu. Nuuudyyy...
Po najdłuższych 45 minutach mojego życia zadzwonił dzwonek. Następna była matma. Już skaczę ze szczęścia. W starej szkole miałam na semestr 2. Po przerwie czekałam spokojnie na korytarzu aż wszyscy wejdą do klasy aby przypadkiem nikomu nie zająć miejsca. Gdy już sama weszłam do środka nie byłam zadowolona. Została jedyna wolna ławka w drugim rzędzie albo miejsce koło jakiegoś jak się domyślam kujona. Myślałam raczej, że będę gdzieś na tyłach siedziała no ale cóż. Usiadłam tam i do klasy wszedł lokowaty chłopak, którego widziałam przed szkołą. Nic nie mówiąc zmierzal... w moim kierunku.
- Wara mała, to moja ławka - powiedział oschle. O nie kolego, tak to my gadać nie będziemy !
- Mała powiadasz ? - wstałam i sięgałam mu do brody - No chyba raczej nie ! Małe to pewnie jest to co masz w spodniach - usłyszałam śmiech klasy. Jest dobrze. - Podpisana gdzieś jest, że mówisz, że to twoja ławka ? Ja nie zamiaru się nigdzie wybierać. Tobie zawsze może zosatć siąść obok mnie - uśmiechnęłam się sztucznie
- O co wy się kłócicie ? - zapytał nauczyciel - Przecież Harry usiądź z nią w tej ławce albo idź do Tristana
Pomyślałam sobie, że siądzie ze mną bo raczej ON nie poszedłby do kujona.
- Wolę siedzieć z kujonem , niż z pyskatą szmatą którą i tak się nikt nigdy nie zainteresuje. Ałć. Zabolało.
- Uspokujcie się i siadajcie - powiedział nauczyciel
Chłopak mnie wyminął a ja usiadłam z powrotem na krześle. Zanim jednak to zrobiłam, pokazałam mu środkowy palec.
Póki co, świetnie się zapowiada, nie ma co !
Około godziny 12.30 wybrałam się na stołówkę. Szukałam wzrokiem Liama. Okazało się jednak, że to on znalazł szybciej mnie.
- Lily, chodź. Zaprowadzę Cię do stolika - złapał moją rękę i zaczął mnie prowadzić. W końcu doszliśmy do wielkiego stołu przy którym siedziało dużo osób
- To jest Lily, Lily poznaj moich przyjaciół - powiedział Liam i nagle wzrok wszystkich spoczął na mnie
- Co ona tu robi ? - wykrzyczał Harry
_____________________________________________
Heeej :D
I jak rozdział 1 ? Podoba Wam się ?
Co myślicie o zachowaniu Harry'ego w stosunku do Lily ? :) Wiem, trochę krótki ale postaram się aby następne były dłuższe.
Odbiegając od tematu... Jak tam mikołajki ? Co dostaliście :))
Myślę, że jeśli się wyrobię i ze szkołą nie będzie tak źle, to rozdział powinien pojawić się w środę lub czwartek ale nie obiecuję :)
Buziaczki ;*;*
Subskrybuj:
Posty (Atom)